29.05.2018

Z okazji Dnia Dziecka. Czego Ci życzę, Helenko


Ten post piszę z Helcią na rękach, bo inaczej się tego dnia nie dało. To uroki macierzyństwa. Dla matek, które oddają się dziecku w całości, codzienność. Dla Kobiet, które chcą sobie zostawić kawałek siebie- trudność. Jaką ja jestem i chcę być mamą? Czego życzę swoje córce z okazji zbliżającego się dnia dziecka?

Nie chciałam mieć dzieci



Jak każda kobieta, która pragnie dziecka.. I tutaj muszę się do czegoś przyznać. Jeszcze kilka dobrych lat temu, nie chciałam mieć dzieci. Sądziłam, że to wielkie wyrzeczenie, i że ja sobie na to nie pozwolę. Kariera i praca w korporacji były dla mnie całym moim życiem. One, i idące z tej pracy benefity, pieniądze, przyjemności.

Liczyły się dla mnie wspaniałe wakacje, weekendowe wyjazdy, liczne koncerty i spotkania towarzyskie. Moi przyjaciele wiedzą o tym doskonale. Uwielbiałam być gospodarzem spotkań, beforek, afterek i przy każdej okazji zapraszałam się do siebie mnóstwo gości. Zdawałam sobie sprawę, że z dzieckiem będzie to niemożliwe, a co najmniej trudne.

Odpowiedni mężczyzna


Kiedy poznałam Mariusza, pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy, o które mnie zapytał, to dlaczego nie mam jeszcze dzieci. Odparłam, że nie są mi do niczego potrzebne, że jestem szczęśliwa i lubię swoje życie, takim, jakie jest.

Jeszcze wtedy nie wiedziałam dwóch rzeczy. Po pierwsze, że właściwy facet może wiele zmienić. Że z imprezowiczki mogę stać się domatorką. Zamiast miasta, wybrać wieś. I poczuć instynkt macierzyński.

Lepiej późno, niż później


Wiecie, co najbardziej przetasowało moje życiowe wartości? Całkowicie zmieniło moje podejście do świata? Wypadek samochodowy, a właściwie jego przykre konsekwencje.

Kiedy powiedziano mi, że muszę przejść skomplikowaną operację kręgosłupa, że nie ma gwarancji jej powodzenia, skuteczności i przedstawiono możliwe powikłania, zdębiałam!

Nigdy wcześniej się tak nie bałam o swoje życie i zdrowie. W dodatku nie miałam żadnej możliwości wyboru. To było paraliżujące. Niczym fala uderzeniowa dotarło do mnie, że jestem śmiertelna. I że w jednej chwili wszystkie moje plany życiowe może trafić szlag. Tak po prostu. To, co sobie zaplanowałam, może się już nie wydarzyć. 

W takich chwilach, nie myśli się wcale o śmierci. Myśli się o życiu, a dokładnie o tym, czy my żeśmy fajnie to życie spędzili? Czy zrobiliśmy to, co chcieliśmy zrobić? Czy byliśmy sobą? I powiem Wam, po kolejnych epizodach zagrożenia zdrowia i życia, że im bardziej jesteśmy zadowoleni z siebie, tym mniejszy czujemy strach. In serio.

Zacznij żyć!


Kiedy to wszystko do mnie dotarło poczułam przede wszystkim, że nie chcę już żyć, jak dotychczas. Nie chcę pracy, po to żeby żyć. U kogoś, na czyichś warunkach. W miejscu, które mnie wysysa maksymalnie, by jak najwięcej na mnie zarobić, rzucając mi jakieś ochłapy. Nie chcę poświęcać swojej kreatywności,ambicji i umiejętności dla kogoś. Zrozumiałam, że mogę to robić dla siebie.

Ale co dalej? Kiedy już nawet dotarłam do punktu podjęcia decyzji o samorealizacji wbrew panującemu kanonowi pracy na etat, kiedy już podjęłam kroki w kierunku auto rozwoju, dotarło do mnie coś mocniejszego.

Jak już to wszystko osiągnę, zarobię te wymarzone pieniądze, będę podróżować, pić dużo białego wina, to prędzej czy później i tak szlag mnie trafi i co po sobie zostawię? A jeśli już mam, co zostawić, to komu?

Komu przekażę swoje umiejętności, z kim podzielę się swoją wiedzą, kto będzie przy mnie później?

Zapragnęłam dziecka


To te frapujące myśli doprowadziły mnie do odkrycia w sobie potrzeby zostania mamą. Wówczas zrozumiałam pytania znajomych: "Ale jak to? Nie chcesz kiedyś zobaczyć małej Paulinki? Nauczyć jej wszystkiego? Zostawić czegoś po sobie?"

Chciałam. Może nawet wcześniej, przed tymi wszystkimi dramatycznymi okolicznościami. Ale byłam niedojrzała, nie miałam przy sobie właściwej osoby, byłam zaślepiona światem "wielkiego biznesu"?

Los utrze Ci nosa


To niby tylko takie powiedzenie, ale ja odkryłam sporo prawdy, w stwierdzeniu: "Jeśli czegoś bardzo chcesz, starasz się za bardzo, to ciężej Ci to zdobyć".

W tym samym czasie, ktoś, kto w ogóle się nie stara, od razu to dostaje. Doświadczyliście kiedyś tego uczucia? Takiej niesprawiedliwości?

Do mnie boleśnie dotarło, że wszystko, co sobie w życiu wymyśliłam, czego chciałam i co osiągałam, jest nic nie warte, bo pragnienie zostania mamą, nie jest łatwe w realizacji. Nie pomogą doświadczenie, kompetencje, ani ilość posiadanych pieniędzy. To znaczy mogą pomóc, ale nie muszą.

W końcu jesteś, córeczko!




Nasza historia z happy endem ma na imię Helena. Helenka, Helutek, Helenitka, Helsonek, Helcia, Helunia. Miłość do niej odmienia się przez wszystkie zdrobnienia i obezwładnia totalnie.



Oto jesteś, córeczko, z nami! Po tej stronie, wymarzona, wyczekana, upragniona. Wytęskniona. Rekompensująca dwie wielkie straty i wypełniająca sobą każdy atom otaczającej nas przestrzeni.

Jesteś doskonała. W każdym Twoim geście, minie, uśmiechu, łezce, jest coś nadzwyczajnego, czego nie potrafię objąć wyłącznie rozumem. Jest jakaś magia w naszym połączeniu. W tym, kiedy Ty drgniesz w nocy, a ja zrywam się na równe nogi. W tym, kiedy płaczesz, a mój policzek przy Twoim Cię uspokaja. W tym, jak zasypiasz wtulona we mnie i budzisz się, kiedy próbuję odłożyć Cię do łóżeczka.

Jestem Mamą



Jeszcze nie wiem jaką. W tym krótkim czasie naszej wspólnej przygody dopiero się definiuję. Z pewnością jestem przygotowana. Oczytana. Nowoczesna. Chcę być dla Ciebie, ale pamiętać o sobie. Nie chcąc się z tego tłumaczyć. 



Chcę być Kobietą, która z Tobą buduje swoją nową rzeczywistość, swój nowy świat. Jestem inna, ale chcę dalej być sobą. Nie tylko matką, nadal też człowiekiem.

Chcę móc odpocząć, by tulić Cię spokojniejsza. Chcę móc pracować, by czuć satysfakcję zawodową. Chcę się dalej rozwijać i być aktywna, by nie stracić swojej tożsamości. By na niej wybudować nowe JA. 

Tego, Ci życzę


Chcę robić to wszystko, by za kilka, kilkanaście lat przygotować Cię. Przygotować do wejścia w ten dziwny świat. Piękny i okrutny. Kolorowy i czarny. Byś była silną Dziewczynką. Otwartą na ludzi. Mądrą. Ambitną. Być chciała poszukiwać szczęścia. Byś rozumiała, że dobre życie jest wówczas, kiedy nasze szczęście nie jest okupowane cudzą krzywdą. I, że możemy robić wszystko, absolutnie wszystko, by tą harmonię osiągnąć, pod warunkiem, iż nie ranimy innych.



Chcę byś była sprawiedliwa, uczciwa i radosna. Byś zawsze widziała szklankę do połowy pełną. Byś, w swoim czasie, zrozumiała kruchość życia i nauczyła się czerpać z niego garściami. 

Chcę byś upadała, ścierała kolana i brodę, po to tylko by potrafić się podnieść i pójść dalej. I przewrócić się jeszcze raz. Chcę Cię nauczyć skąd brać siłę do znoszenia porażek. Chcę Ci pokazać, jak ważne dla sukcesu w życiu jest bycie sobą i robienie tego, co się kocha.

Chcę byś za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat mogła powiedzieć: "Mamo, jestem szczęśliwym człowiekiem". Dokładnie, jak ja teraz, mając Ciebie przy sobie. 

Patrzę na Ciebie. Malutką Helenkę, która codziennie się zmienia. 
Córeczko, chciałabym zawsze być przy Tobie.
Będę przy Tobie, gdy będziesz rosnąć i dorastać. 
Proszę, dorastaj powoli.



Piękne zdjęcia, które widzicie, są autorstwa zdolnych fotografek Ani i Nel, znajdziecie je na facebooku

"BORN TO"





« Nowszy post Starszy post »

Komentarze