22.05.2018

Jesteśmy rodzicami. Sesja noworodkowa


Będąc w ciąży marzyłam o sesji z brzuszkiem i takową zrealizowaliśmy na miesiąc przed przyjściem Helenki na świat. Po porodzie zaś, zapragnęłam sesji z maleństwem, niesztampowej, innej. I wtedy odezwały się do mnie Dziewczyny z Born To !


Sesja została zrealizowana, kiedy Helenka kończyła miesiąc. Oglądacie ją z pewnym poślizgiem, ale grafik mamy pracującej jest mocno napięty! Dzisiaj dokładnie, nasz Helutek kończy dwa miesiące, i przyznaję, nie wiem, kiedy ten czas ucieka.

Przede wszystkim zdjęcia wykonały nam ultra zdolne Dziewczyny, o bardzo nietypowym podejściu do tematu fotografii, co mocno nam się spodobało i zachęciło do współpracy. Nim przejdziemy do kadrów, poznajcie bliżej Nel i Anię.

Anka i Nel znają się ze studiów dziennikarskich. Od razu wpadły sobie w oko, miały podobne podejście do studiowania, a raczej notorycznych wagarów. Ale głównym wspólnym mianownikiem było podobne poczucie estetyki w fotografii.

Przez kolejne lata po studiach, każda z nich szukała swojej drogi. Nel pracowała w dużym studio fotograficznym, aby tuż po tym zająć się na stałe postprodukcją foto i stać się mistrzem Photoshopa. Ania z kolei zajęła się fotografią mody i zarządzaniem studiem fotograficznym. Miłość do filmów finalnie zaprowadziła ją na Produkcję w Łódzkiej Szkole Filmowej, gdzie od pierwszego dnia z rozmachem zaczęła rozwijać swoją karierę. Tęsknota za fotografią samą w sobie jednak rezonowała w dziewczynach na tyle, że postanowiły wziąć los w swoje ręce i założyć wspólny projekt. 

Powodem do narodzin duetu Born To była również pewna potrzeba estetyczna. Dziewczyny uważają, że na rynku bardzo mało jest dobrych zdjęć, których bohaterami mają być rodziny, pary. Kierunek, w jakim postanowiły podążyć to naturalna, niewymuszona fotografia, proste, ludzkie sceny z życia domowego, rodzinnego. Anka i Nel mówią o sobie, że ich style różnią się, ale dzięki temu to, co finalnie wysyłają klientom jest eklektyczne, różnorodne. Obie zgodnie twierdzą, że praca przy projektach daje im tyle frajdy i spełnienia, że warto było w życiu skupić się z powrotem na fotografii, nie traktując jej po macoszemu.

Ania i Nel część sesji wykonały w domu mojej mamy. Ze wszystkimi jego specyficznymi cechami. Perłową ścianą, mnóstwem zabawek, które Babcia (czyt. moja mama) kolekcjonuje dla swoich wnuś. Na luzie, bez butów, w jeansach. Pozostałą część sesji przenieśliśmy do uroczego Alpinarium w Rogowie.

Troska, miłość, rodzicielstwo


Poniżej moje ulubione zdjęcie z całej sesji. Chociaż na każdym jest pewna emocja, chwila. Lubię czuć miłość Mariusza i właśnie na tej fotografii ją widać. Wiem, że mąż bardzo mnie kocha. Kocha też Helenkę. Bycie świadomymi rodzicami, przemyślana decyzja o założeniu rodziny pozwala nam dzielnie znosić każdy z trudów, z którym się spotykamy. Chociaż ciężko w to uwierzyć, zapewne, oglądając zdjęcia, na których nasze dziecko słodko śpi.

Widzicie troskę w moich oczach? Ja widzę. To dla mnie zupełnie nowy rodzaj bolączki. Do zajścia w ciążę niewiele miałam utrapień, o niewiele się martwiłam. Z chwilą objęcia córci po raz pierwszy, poza wielką miłością poczułam nieopisany strach o jej zdrowie i bezpieczeństwo.


Bycie rodzicem to dla Nas ciągła nauka. O Helence, o nas samych. To przekomarzanie, kłótnie, uśmiechy, łzy radości i frustracji. Rodzicielstwo to dialog, nawet ten milczący o czymś opowiada.


W ciszy, w spojrzeniu, w uśmiechu można kochać tak bardzo, jak nigdy się wcześniej nie kochało!



Zdrowie, nasz największy skarb!


To, co dla Nas najważniejsze to zdrowie. Nie ma niczego, absolutnie niczego na świecie, za co byśmy byli bardziej wdzięczni. Nasza córcia jest zdrowa i celebrujemy to każdego dnia, po każdej nieprzespanej nocy, we wszystkich trudniejszych chwilach. Kiedy śpi, z radością wpatrujemy w nią swoje ślepia. Dla Nas jest idealna. Po prostu doskonała.




Strażnicy 


Wcześniej się nie bałam. Nie bałam się głupich kierowców, bo sama jeżdżę rozważnie, nie bałam się komarów, przeciągów i kataru. Bycie matką to zupełnie nowe obszary to ujarzmienia. We mnie samej. To nieprzemożna chęć ochrony i pomocy. Trzymając dziecko na ręku, nawet po nieprzespanych nocach, czuję się gotowa przenieść górę, przeprowadzić wojnę. W trosce o jej bezpieczeństwo jestem gotowa na wszystko. Mariusz towarzyszy mi w tej straży. Dzięki niemu czuję większy spokój w każdym nowym dniu.


Helanka urodziła się w najpiękniejszym okresie w roku. Wiosna zawsze była dla mnie okresem radości, przebudzenia z zimowego snu. Wiosna to czas kolorów, kwitnących kwiatów, nadziei, zmian i działania. Nie mogłam wymarzyć sobie piękniej wiosny 2018 roku. Będąc w objęciach Mariusza i trzymając Helutka w ramionach, czuję, że wygrałam wszystko!



O rodzicielstwie nasłuchałam się wiele. Są tacy, którzy na nie czekają, tacy, których niespodziewanie zaskakuje, tacy, którzy go nie chcieli.

My jesteśmy w tej grupie pozytywnie zakręconych freaków, którzy starali się o malucha długo i widzą wszystko przez różowe okulary. W chwilach zwątpienia w swoje własny siły, w chwilach łez Helki przez kolki, czy zwykły ból brzucha, w chwilach zmęczenia, pamiętamy o tym, do czego dążyliśmy, o tym, co dla jest najważniejsze...

Jesteśmy rodziną!


I tylko to się liczy! W końcu czujemy się spełnieni. Czasem wręcz, nie dowierzamy jeszcze. Oboje. Mariuszowi zdarzy się powiedzieć, tak po prostu: "Czy Ty wiesz, że mamy dzidziusia?". Wiem kochanie. To najpiękniejsze, co udało nam się razem stworzyć.


Cieszmy się z bycia rodzicami. Płaczmy, uśmiechajmy się i wspierajmy. Ta rola, w tym krótkim i kruchym życiu, to najpiękniejszy epizod, jaki zagramy.


Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają. Może zainspirujecie się do zamówienia sobie takiej pamiątkowej sesji? Dziewczyny znajdziecie tutaj, klik. 

Chcieliśmy też podzielić się z Wami wyjątkowym filmem, który powstał w trakcie ciąży i podczas narodzin Helenki :



« Nowszy post Starszy post »

Komentarze