10.11.2017

10 rzeczy, których nie będzie w naszym domu!


Ten wpis jest trochę z przymrużeniem oka, a trochę na ostro. Po tylu latach pracy z i w nieruchomościach, dokładnie wiem, czego chcę, ale też czego nie chcę. Co mi się nie podoba i dlaczego? Na co na pewno się nie zgodzę, nie zdecyduję w nowym domu?


Oto moja lista rzeczy, rozwiązań, które nie idą z nami w parze. I żeby nie przeciągać, zaczynamy!


1. Dom piętrowy



Nie zgodziłabym się na niego w życiu! Po pierwsze dom piętrowy, to raczej duży dom. Większy, niż my planowaliśmy wybudować, i na jaki nas stać. Moja mama ma dom piętrowy i widzę mnóstwo mankamentów płynących z tego rozwiązania. Najważniejszy będzie dla mnie czynnik zdrowotny. Po ośmiu operacjach (w tym kolana, i dwóch kręgosłupa), każde schody to dla mnie wróg publiczny. Z biegiem lat nie jesteśmy sprawniejsi. Nasze stawy i kości nie pracują, jak u dwudziestolatka, a ja już tego doświadczam. Piętro w domu to podział życia i bieganina. Na górze zazwyczaj są sypialnie. Co to dla mnie znaczy w praktyce? Chcąc napić się wody, czy przy dziecku, przygotować butelkę mleka, muszę dygać w środku nocy po schodach. Dalej? W przypadku niemowlęcia cały majdan zabawek, i innych edukacyjnych przedmiotów muszę rozwalić w kuchni na dole i raczej, nie będzie mi się go chciało sprzątać codziennie. Na własne życzenie żyję więc w figloraju. W przypadku domu parterowego wszystko jest w zasięgu ręki, na jednej kondygnacji. Dlatego piętrowym domom powiedzieliśmy NIE.

W poprzednim wpisie możecie zobaczyć projekt naszego domu.

2. Duża działka



Kupmy sobie hektar ziemi, a później patrzmy, jak leży odłogiem i płaćmy za nią podatki. Tutaj zdania będą pewnie różne. Bardzo różne. Co to znaczy duża działka? Wypowiem się jako pośrednik. Optymalną wielkością działki budowlanej dla domu jednorodzinnego jest maksymalnie 1500 metrów kwadratowych. Działki powyżej tego metrażu, podnoszą wartość nieruchomości i nie są już tak pożądane na rynku. W praktyce życia w domu mojej mamy i z oględzin kilkuset nieruchomości w swoim życiu, uważam, iż taka działka, ok. 1200-1500m2, jest optymalna w kwestii zagospodarowania, pielęgnacji i eksploatacji, czyli korzystania z niej po prostu. Biorąc wszystkie te zmienne, wielkość naszej działki nie przekracza 1000 metrów kwadratowych, a z doświadczenia naszych przyjaciół, powiem Wam, że jej wstępne zagospodarowanie z ogrodzeniem, to koszt nowego samochodu, średniej klasy, z salonu ;) Dużym działkom, drogim w zakupie i zagospodarowaniu, a także kuriozalnie trudnym w ewentualnej sprzedaży, powiedzieliśmy wspólne "NIE".



W poprzednim wpisie możecie zobaczyć moje porady dotyczące wyboru działki budowlanej.


3. Ściana z cegłą




Już, jak o tym myślę to mam dreszcze. Wiem, że jest to nadal ultra popularne rozwiązanie i z pewnością gro z Was, ma je w domu, czy mieszkaniu. Nie odbierajcie tego personalnie, bo wolność Tomku, w swoim domku, ale mam swoje radykalne zdanie dla tej dekoracji. Uważam, iż cegła ma prawo bytu, tylko tam gdzie mamy do czynienia z tym materiałem, jako budulcem nieruchomości. Jeśli jest to loft, fabryka, czy stary dom, z czerwonej cegły to ok. Chociaż taki rodzaj dekoracji zupełnie mi się nie podoba. Wszędzie tam, gdzie cegła jest tworzona sztucznie, lub o zgrozo, jest sztuczna, nie spotka się z moją sympatią. Nie pokochałam tego trendu, nie umiałabym z nią żyć. Mówię więc cegle, do zobaczenia w fabrykach, nie u nas w domu !

4. Wanna w domu


Mamy łazienkę, w której wanna by się zmieściła. Nasi przyjaciele, mają wannę. Chcieli jej, więc zrealizowali swoje pragnienie. Dlaczego my nie chcemy wanny? Z kilku powodów. Pierwszy, to taki, iż doświadczyłam posiadania wanny. Moja mama ma ją w domu. Chcecie wiedzieć ile razy z niej korzystała? Proszę strzelajcie. Prawie piętnaście lat życia w domu, wanna to jedyne rozwiązanie w łazience na górze (przy sypialni). Już macie odpowiedź? Jeden raz. Ile razy ja korzystałam z wanny mieszkając z mamą w  jej domu? Dokładnie tyle samo! W dobie intensywnej nauki, pracy, szybkiego tempa życia, wanna stała się raczej dekoracją łazienki i miejscem, które było głównie wykorzystywane do kąpania córek mojej siostry. Czy to jedyny powód? Nie. Nie lubię leżeć w wannie. Nie wiem, czy wiecie, lub chcecie wiedzieć, ale nasze kręgosłupy nie cierpią wanien! Kochają wodę, basen, ale nie wannę. Mamy w niej ultra nieprawidłowe ułożenie kręgosłupa, które w konsekwencji dla mnie, przynosi więcej bólu niż przyjemności. Czy to wszystko? Skądże. Jest jeszcze jeden powód. Napisałam, że w naszej łazience wanna by się zmieściła, ale czy zmieściłby się w niej mój mąż? Nie :) Mariusz ma 201 cm wzrostu, wanna, która byłaby dla niego wygodna, nie powinna być mniejsza niż 180cm, a w naszej łazience zmieściłaby się maksymalnie taka w rozmiarze 120cm. Tak więc wanna ląduje na trzecim miejscu, rzeczy, których nie będzie w naszym domu.

5. Biała kuchnia



Nawet nie umiem rozpocząć tego akapitu. Po prostu jedno, wielkie nie. Wiem, te kuchnie są tak, modne, że powinno być mi wstyd, że o tym piszę i lincz, jaki może mnie spotkać, przekroczy granice kosmosu. Przykro mi. Kolor biały akceptuję na ścianach. Rozważam go na drzwiach wewnętrznych w domu, ale białej kuchni od sufitu do podłogi chcę zaśpiewać : "Żegnaj mała!". Nasza kuchnia, w nowym domu nie jest zbyt duża. Marzy mi się w kolorze, ale może się okazać iż nie uda się dać koloru i na szafki wiszące i stojące, bo powstanie wielka plama koloru. Rozważam np. rząd jasnych szafek kuchennych. To moje ustępstwo, z uwagi na estetykę. W praktyce biała kuchnia kojarzy mi się z niezliczoną ilością zdjęć w internecie i jest po prostu nudna. Tak często powielana w domach i mieszkaniach. Nie pokochałybyśmy się.

6. Panele



To już wyraz mojej mocno subiektywnej oceny. Widziałam piękne panele. Imitujące drewno, świetnie wykonane, i wcale nie tanie. Dlaczego więc panelom mówią bezkompromisowe "nie" ? Bo, jak się raz zasmakuje drewna, to nie potrafi się z niego zrezygnować. Przynajmniej tak jest w naszym wypadku. Drewniana podłoga na naszym blokowym balkonie, drewniane parapety, drewniane żaluzje, dębowa podłoga w mieszkaniu, przyzwyczaiły nas do dobrego. Na panele zdecydowałabym się wyłącznie w ostateczności.

7. Tylko nowe meble



Chyba nie będzie zaskoczenia. Nie kocham się w nowych meblach, tak, jak kocham się w meblach retro. Czekają mnie kompromisy, bo mój mąż pragnie nowiutkich, pachnących plastikiem, mebli z płyty. Zapewne czekają mnie ustępstwa w tym zakresie. Nie wyobrażam sobie jednak tylko nowych mebli w domu, od wejścia do ściany. W retro meblach jest dusza i ja tą duszę chcę w naszym domu stworzyć. Czeka nas i Was, mieszanka, nad którą już się głowię. Dla mnie,akceptowalne proporcje to 2/3 do 1/3. 70% mebli retro i 30% świeżynek. Co wyjdzie z moich założeń? Dowiecie się za kilka miesięcy.

8. Mały stół



To mogłabym odwrócić, i tak zrobię, i wskazać na liście rzeczy, których nie zabraknie w naszym domu, czyli dużego stołu. Nie wielkiego, na dwadzieścia osób,bo taki się nie zmieści, ale proporcjonalnie do strefy dziennej będzie to duży mebel. Mały stół towarzyszył nam przez ostatnie lata w mieszkaniu i nie lubiłam tego kompromisu. Lubię kiedy przy stole może usiąść kilka osób, zmieści się laptop, albo wycinki z gazet do tworzonego kolażu. Mały stół to mało miejsca, mała liczba gości. A stół z moich marzeń i dzieciństwa to miejsce, w którym odrabiało się lekcje, lepiło pierogi, i bawiło lalkami. Miejsca było na wszystko!


9. Szara sofa



Narażam się pewnie równie mocno, jak w przypadku cegły oraz białej kuchni. Trudno. Dzisiaj piszę mocno subiektywnie i nie piję do nikogo personalnie. Dzielę się z Wami, rzeczami, których nie będzie w Naszym domu. Szara sofa to najczęściej wybierany mebel przez Polaków. W 70% przypadków kupowany jest mebel właśnie w tym kolorze. Co ja o tym sądzę? Nuda! Dajcie mi magentę, musztardę, albo butelkową zieleń. Szara sofa niech pozostanie w katalogach i moich koszmarkach. Z przyjemnością,nie zgadzam się na nią w naszym nowym domu. 

10. Kominek



Zdziwieni? Wiem, kominki są cudowne, tworzą niepowtarzalny klimat, dogrzewają pomieszczenia, są po prostu AH! Cóż, moje doświadczenie z kominkiem i ogrzewaniem kominkowym są z goła inne. Mama zastosowała to rozwiązanie w obydwu swoich domach i szczerze go nie cierpię. Kominki w domach piętrowych, z rozprowadzaną na piętro instalacją,  to zmora moich spojówek i śluzówek. Kiedy na dole temperatura staje się przyjemna, na górze mamy saunę fińską! Powietrze jest suche i żaden nawilżacz nie uratuje naszej skóry. Ogrzewanie kominkowe nie jest dynamiczne, nie można go zmniejszyć lub zwiększyć. Jest albo ciepło, albo zimno. Nie ma nic po środku. Mimo, że wygląda ładnie, np. taka koza,jak powyżej, mówimy suszeniu powietrza NIE. Jakie ogrzewanie będzie w naszym domu? Dowiecie się wkrótce!



A czego Wy nie chcielibyście lub czego nie macie w swoich domach? Idziecie z trendami, czy raczej pod prąd? Piszcie nam w komentarzach!


* Wszystkie zdjęcia pochodzą z KABOOMPICS.COM
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze