03.10.2017

Trzy lata blogowania. Powiększamy się!


Właśnie mijają trzy lata od kiedy rozpoczęłam blogowanie! I czas świętować, bo kolejne zmiany przed nami!



Początki


Kiedy rozpoczynałam pisanie bloga nie wiedziałam nic. Byłam tak zacofana, iż odnalezienie funkcji zwijania tekstu wymagało konsultacji u samej Kasi Ogórek z bloga Twoje DIY! Uśmiecham się i dziękuję serdecznie za wszelką pomoc, którą na początku swojej drogi otrzymałam, a było jej sporo!



Mówi się, że dzisiaj wszystko jest "w internecie", wystarczy tylko dobrze poszukać. Zgadzam się. Nie mniej, w tej zupełnie raczkującej fazie mojej przygody z bloggerem, szukałam pomocy u specjalistów, osób, które po prostu robią to dłużej niż ja, im ufałam. I mimo różnych opinii panujących na temat internetowych kontaktów, ja nie zawiodłam się ani razu. Taki życiowy fuks!

Warto dodać, iż blog nie powstał, z budującej się latami, potrzeby serca, tylko dobrego serca mojej przyjaciółki. To ona, kiedy leżałam uziemiona po operacji kręgosłupa, zachęciła mnie bym nie poddawała się depresji i czym prędzej zaczęła pisać o meblach. Nie wiem, jak potoczyłoby się dalej moje życie, prywatne i zawodowe, gdyby blog nie powstał i gdybym nie miała codziennie powodu, by wstawać z łóżka i uczyć się poruszać na nowo!

Od początku wiedziałam, iż chcę mieć ładnego bloga z ładnymi zdjęciami, ale ani jednego, ani drugiego, nie potrafiłam stworzyć. Zajęło mi około półtora roku, by dojść do etapu kupienia swojej pierwszej lustrzanki i poznania podstaw fotografii. Dziś wiem, że bez tego nie ruszyłabym do przodu.




Pracowanie na bloggerze, w dobie wordpressa, miało głównie słabe strony. Kiedy chciałam zmienić platformę, techniczny problem z Waszymi - do tamtego czasu pozostawionymi- komentarzami uniemożliwił mi ten ruch. Na siłę więc próbowałam tworzyć sama dodatki i ulepszenia w kodzie HTML bloga. Do dziś wspominam nieprzespane noce, by dodać przycisk "czytaj dalej" lub nowe kategorie. Praca nad wyglądem bloga spędzała mi sen z powiek, bo zdecydowanie preferuję bardziej twórcze działania i fotografię, więc z radością przyjęłam przypadkową znajomość ze specem, który od tego czasu stworzył mi pięknego bloga na blogerze. Wielkie dzięki!





Rozwój


Od momentu, w którym poczułam, że pisanie bloga, dzielenie się wiedzą o meblach, później o wnętrzach, to nie tylko przyjemność, pragnęłam się ciągle rozwijać. Zaczęłam się rekrutować na konferencje blogerskie i pomimo wielokrotnej odmowy, nie poddawałam się. Szlifowałam swoje umiejętności w zakresie fotografii, zaczęłam nagrywać filmy na Youtube. Z czasem przyszły nie tylko pozytywne odpowiedzi na konferencje, ale również współprace, które umożliwiły mi dalszy rozwój. 




Tworzyłam (i dalej będę!) dla Was tutoriale na blogu, na Youtube. Realizowałam sesje w naszym mieszkaniu i dla Klientów. Odświeżałam meble do tutoriali i dla Was na zamówienia. Stworzyłam cykl warsztatów ze stylizacji mebli. Opanowałam wiele dziedzin, z którymi wcześniej nie miałam w ogóle do czynienia.




Moim wielkim marzeniem, na pewnym etapie, była pracownia. To była droga przez mękę znaleźć lokal, który będzie mi odpowiadał i po kilku miesiącach udało się. Przenosiliśmy się, co prawda, w obszarze jednej nieruchomości, trzy razy, ale było warto. W naszej pracowni odbyło się mnóstwo niezapomnianych refreszingów, sesji fotograficznych, tutoriali, warsztatów. Mimo tylu pozytywnych wspomnień, bez żalu rozstaliśmy się z tym miejscem podejmując decyzję o przenosinach poza miasto.




Bez zastanawiania się


Wracając wstecz i obserwując swój trzyletni progres i ewolucję, czuję się dumna. Bez chwili zastanawiania się ponownie założyłabym bloga i rozwijała, w taki sposób, w jaki to miało miejsce. Bo wraz z blogowaniem przyszła nauka, lekcja pokory, nowe doświadczenia i umiejętności. Poznałam i polubiłam fotografię oraz wideo. Odkryłam w sobie wielką pasję do wnętrz i wypracowałam swój własny styl. Miałam przyjemność prowadzić warsztaty, edukować, dzielić się wiedzą ze wspaniałymi ludźmi. Realizowałam współprace z firmami i swoją autorską kampanię BABSKI REFRESZING. Jeździłam przy niej po Polsce z wywiadami, poznawałam nowych ludzi. Czułam wielką radość i szczęście, z tego, że mogę robić to, co kocham! 




Mogłabym w tym miejscu wypisać w liczbach swoje osiągnięcia, liczbę postów (których jest chyba 300!), filmów, współprac, zmalowanych mebli, metamorfoz wnętrz, zdobytych umiejętności itd. Ale Ci z Was, którzy są ze mną, z nami, od dawna, wiedzą doskonale, ile włożyłam pracy, zaangażowania, pasji, w rozwój tego miejsca. Jak bardzo kocham ten cały refreszing i jak bardzo jestem wdzięczna, za to, że mogę pracować w taki sposób!




Ludzie i społeczność


Blog, facebook, youtube, czy instagram, nie istniałyby bez Was. Dla kogo Tworzyłabym refreszing w sieci, gdyby Was nie było? Wam należą się podziękowania! To dzięki Wam realizuję się na wielu płaszczyznach i mogę ciągle rozwijać. To o Was myślę, tworząc treści, to dla Was szukam nowych wyzwań. Wy jesteście moją motywacją do sięgania wyżej i dalej. Dziękuję !


Wielkie zmiany





Jestem typem ambitnym. Wiem, czego chcę i idę po to, jak burza. Nie pytam się "czy wolno?" i nie słucham powątpiewań "czy się uda?". Z takim nastawieniem nie osiągnęłabym nic, nie stworzyłabym tego miejsca w takiej postaci, w jakiej dziś funkcjonuje.

Włożona praca w prosty sposób przyczyniła się do nowych możliwości i wyzwań, jakie stanęły przed nami, a jedną z nich jest nasz powstający DOM. Jesteśmy wielkimi szczęściarzami mogąc zrealizować to marzenie i uwierzcie nam, zdajemy sobie z tego sprawę!

Nowy cykl, w nowej zakładce DOM, to wielka przygoda dla Nas i dla Was. Aktualnie jest ona rozwinięta o podkategorię BUDUJEMY, lecz z czasem, rozwinie się o kolejne. Sami przebieramy nogami na myśl o każdym wpisie i nowym filmiku, ze wszystkich etapów powstawania naszego gniazdka.


Brakujący element układanki


Jak każda para, mamy swoje problemy. Nasze życie nie jest watą cukrową, sprzedawaną w niedzielny poranek. Kłócimy się, jak wszyscy. Drzemy koty, tłuczemy talerze i wracamy do siebie. Jesteśmy ze sobą pięć i pół roku, w 2016 roku wzięliśmy ślub. Czy nie brakowało nam czegoś do szczęścia?




Wiem, że są ludzie, pary, które nie pragną zakładania rodziny. Ja, do czasu poznania Mariusza, byłam zapatrzoną w karierę singielką. Rozumiem i szanuję, jeśli ktoś świadomą decyzją rezygnuje z dzieci po prostu.

Kiedy moje zdanie i pragnienia zmieniły się, los zgotował nam wielki dramat, przez który musieliśmy przebrnąć. Dwukrotnie. Trochę już opuściła nas nadzieja, pragnienia zastąpiłam jeszcze cięższą pracą, by w końcu, po kilku latach, kolejnych operacjach i decyzji jednego profesora dostać szansę!

Refreszingowy zespół powiększa się!


Z wielką radością, ze łzami w oczach, z coraz większym spokojem, chociaż nadal niedowierzaniem, chcemy podzielić się z Wami największym szczęściem, jakie Nas spotkało. Jesteśmy w ciąży!

Nie posiadamy się ze szczęścia. Pary, które jak my, latami, próbują zrealizować to wielkie marzenie, jakim jest posiadanie dziecka, wiedzą doskonale, co czujemy. Wysyłamy Wam wielki uścisk! Tym, którzy są nadal na tej trudnej drodze i tym, którzy, jak My, czują się, jakby odkryli ósmy cud świata, jakby spotkało ich największe szczęście na ziemi.

Właśnie z tego powodu miała również miejsce pewna przerwa na blogu w wakacje. To przyczyna m.in. mojej zmieniającej się buzi, o której pisaliście. Z tego powodu zawiesiliśmy realizacje kolejnych warsztatów (chociaż myślimy o takich ON-LINE!). Musieliśmy dostosować wiele do mojego bezpieczeństwa i zdrowia. Pierwsze tygodnie były dla Nas bardzo trudne. Częściowo spędzone w szpitalu, częściowo w łóżku.

Wszystko to, dzięki małemu serduszku, które usłyszeliśmy podczas badania i które wywróci nasz świat do góry nogami!

Prędzej,niż później, poza zmianami rysów twarzy,zauważycie na zdjęciach, czy filmikach, okrągły brzuszek.

Jakie zmiany przyniesie nam dziecko? Wszystko pokaże czas. 
Mamy szeroko otwarte ramiona i chcemy tylko powiedzieć: 



Czekaliśmy!

Ściskamy Was ciepło, we trójkę. 





« Nowszy post Starszy post »

Komentarze