24.10.2017

Chłopczyk, czy dziewczynka? Jak poznaliśmy płeć dziecka


Od chwili, kiedy podzieliliśmy się z Wami radosną nowiną o ciąży, zalewacie nas pytaniami o płeć dziecka. Dzisiaj chcemy Wam opowiedzieć (i pokazać!), jak poznaliśmy płeć naszego dzidziusia.



Badanie prenatalne i poznanie płci dziecka


Na badanie prenatalne czekaliśmy w wielkim niepokoju. Wiecie już, że przeszliśmy dwie tragedie i wszystko, co miało dla nas znaczenie, to zdanie lekarza, że "wszystko jest w porządku". Chociaż Mariusz od samego początku uspokajał mnie w trudnych chwilach, lęk i obawy nie opuszczały mnie do czasu wizyty lekarskiej. W szczególności, że we wczesnej ciąży wylądowaliśmy w szpitalu i uwierzcie mi, było nam bardzo trudno! Mariusz ciągle powtarzał "Pamiętaj, że jesteś silną Kobietą" i tylko ta siła pozwoliła mi w miarę normalnie funkcjonować. Wiele tygodni spędziłam w łóżku. Czułam się okropnie. Nie wiem, czy to wina ilości leków, ale przeszłam ekstremalnie ciężkie nudności i zawroty głowy.

Na czas pierwszego badania prenatalnego, czułam się już znacznie lepiej. Największe zagrożenie minęło, sporo leków zostało przez lekarza odstawione. Przed badaniem uprzedziliśmy lekarza, że gdyby udało mi się zobaczyć na obrazie USG płeć dziecka, to by jej nam nie zdradzał.

Wszystko w porządku. Po tych słowa lekarza poczułam jakby mi ktoś zdjął tonę z każdego ramienia, a płuca nagle napełniły się powietrzem.

- Proszę cieszyć się ciążą, chciałbym przeprowadzać tylko takie badania- oznajmił ginekolog.

W trakcie badania lekarz oglądając dziecko w obszarze kości ogonowej dwukrotnie ugryzł się w język. Na koniec wizyty, zgodnie z naszą prośbą, zapisał płeć dziecka na kartce, kartkę schował do koperty, którą ja od razu zakleiłam.


Gabinet to nie miejsce na przeżywanie emocji


Zdaję sobie sprawę, iż większość kobiet, par, poznaje płeć dziecka w gabinecie. Jeśli tak chcą, ich sprawa. Ja mam styczność,zbyt dużą, ze służbą zdrowia i wiem, że badanie lekarskie to nie czas na łzy, przytulania, całusy i emocje. Lekarz musi być skoncentrowany na tym, co robi, i powiem Wam, spędziwszy w sumie około pół roku w szpitalach w swoim życiu, że nigdy nie spotkałam się w placówkach służby zdrowia z empatią, godnością, szacunkiem, czy poczuciem komfortu. Wynikiem tego, podchodzę do wizyt lekarskich, czy w szpitalach bardzo formalnie, a emocjom daję upust po wszystkim. 

Bardzo się cieszę z naszej decyzji, zabrania koperty z napisaną na kartce płcią dziecka do domu. Dzięki temu, mogliśmy doświadczyć emocji związanych z poznaniem tej radosnej informacji, tak, jak chcieliśmy, i z tym, z kim chcieliśmy.



Wytrzymaj tydzień!


Od momentu badania do planowanego obiadu rodzinnego minął niespełna tydzień. Z początku było nam bardzo łatwo zachować ciekawość w ryzach, ale im było bliżej spotkania, tym większe emocje nami targały. Bodaj trzy dni po wizycie lekarskiej, pojechałam z kopertą do sklepu z ubrankami dziecięcymi. Tam wyjaśniłam Pani ekspedientce jakie stoi przed nią zadanie. Wybrałam śpioszki dla chłopca i śpioszki dla dziewczynki. Powiedziałam, że teraz wyjdę na 5 minut i poprosiłam o zapakowanie właściwych śpioszków do nieprzeźroczystej torby. Pani dodatkowo okleiła ją solidnie taśmą klejącą.

Torba została dobrze schowana i czekała na sobotni obiad. Z początku zakładałam, iż jak przy świętach, zjemy posiłek, a później, tak jak się rozpakowuje prezenty, otworzymy torbę. Nic z tego!
Emocji było tyle, że zdążyłam naszykować aparat i kazałam się zebrać wszystkim przy stole.


Zapamiętasz ten moment


Powiem Wam, że rzadko brakuje mi języka w gębie, ale w chwili gdy zaglądaliśmy do torby z Mariuszem, czułam, że gardło mi się ściska. A przecież poznanie płci było dla Nas tylko prezentem, po informacji, że dziecko rozwija się prawidłowo. I może właśnie dlatego, że te wszystkie złe emocje już nas opuściły, że spadło nam ciśnienie i zmalał strach, tak mocno przeżywaliśmy otwieranie torebki ze śpioszkami!

Kiedy zajrzeliśmy do środka i wyjmowałam śpiochy, rodzina oczekiwała informacji, a ja nie mogłam wydusić słowa. Po prostu cicho wyszeptałam płeć, bo wszystkie piękne zdania ugrzęzły mi w gardle. Pamiętam też, że z emocji zakuło mnie solidnie w brzuchu. Mariusz też milczał. Dał mi bukiecików kwiatów i buziaka. 

Żadne zdjęcie nie oddałoby tej chwili,tak, jak to zrobiła kamera. Chcemy się z Wami podzielić tym wyjątkowym momentem. Oglądajcie:




Kochani, mamy nadzieję, że sprawiliśmy Wam dziś trochę radości i uśmiechu. Gorąco polecamy poznawanie płci dziecka z całą rodziną. Nasze familie są bardzo duże, zaprosiliśmy dosłownie rodziców i rodzeństwo oraz Babcię, a i tak było Nas kilkanaście osób. Było też tyle łez radości, że nie sposób to opisać! Były rozmowy przy obiedzie i herbacie. I przeżywanie wspólne. To wyjątkowe emocje i nie ma lekarza, który by ich Wam dostarczył! Nie pozwalajcie się ograbiać z takich chwil.

Z tego miejsca ściskamy Was we trójkę i zapraszamy na nasz instagram. Tam nadaję do Was na instastory i zawsze jest trochę bardziej "na bieżąco". 

« Nowszy post Starszy post »

Komentarze