25.04.2017

Wycieczka do Włoch. Wenecja, Padwa, Triest


Chwilę zastanawiałam się, jak Wam przedstawić ten nasz kilkudniowy, intensywny wyjazd do Włoch i refleksję przyniósł mi... Francuz :)
Nicolas, to mój wieloletni kolega, który wynajmuje moją panieńską kawalerkę. Odwiedził mnie dzień po naszym powrocie i od razu zauważył iż jestem "oszołomiona". Jako dojrzały facet, który rzecz jasna zwiedził już prawie cały świat, szybko wyjaśnił mi mój stan.

Włosi od małego są uczeni piękna


Piękno ich otacza od wieków, więc jest to dla nich naturalny stan. Są pięknie ubrani. Elegancko. Niezależnie od tego, czy mają 4 latka, czy 84. Są uśmiechnięci. Rozmawiają ze sobą, witają się z obcymi i żegnają. Z pewnością sprzyja temu słońce, bajeczna architektura, które wspólnie tworzą niepowtarzalny klimat.



My na całą wycieczkę zatrzymaliśmy się z przyjaciółmi w miejscowości Treviso. To urokliwe miasto, gdzie znajduje się lotnisko. Budynek z 1928 roku, całkowicie odnowiony z zachowaniem ducha epoki. Wnętrza są równie zachwycające, co przedstawiające je fotografie, gdybyście wybierali się w te rejony zdecydowanie odwiedźcie Le Tre Corti

Po dniu podróży i odpoczynku na pierwszy ogień poszła Wenecja. Byłam tam już kiedyś i pamiętałam trzy rzeczy: tłum, brud, smród :) Niewiele się zmieniło poza moim podejściem do architektury i historii. Wenecja ma coś w sobie, ale podobnie, jak chorwacki Split, jest dla mnie zbyt tłoczna. Wiedziałam o tym, byłam na to przygotowana. Starałam się uchwycić chociaż kilka kadrów oddających jej klimat, ale nie czarujmy się- by ją zwiedzić potrzeba przynajmniej tygodnia- tam w niej, w środku, na miejscu. A my nie mieliśmy tyle czasu i nie chcieliśmy tak długo tam być. 




Przepłynęliśmy się tramwajem wodnym. 






Przespacerowaliśmy uliczkami. A ponieważ poprzednio go nie widziałam, odwiedziłam tym razem Pałac Dożów.

To miejsce zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. Wielkość, rozmach, ekstrawagancja, ilość zdobień, bogactwo szlachetnych materiałów. Przepych i elegancja. Warto zobaczyć! Po ponad 8 godzinnym zwiedzaniu z obolałymi stopami wracaliśmy do domu:)



Zdecydowanie spokojniej było w Padwie. Miasto pełne studentów i rowerów. Ale również zabytków ! 





Minusem wycieczki w okresie świątecznym jest fakt, iż wiele miejsc, które będziecie chcieli odwiedzić będzie albo nieczynna, albo czynna krócej. Tym razem nie udało nam się odwiedzić Uniwersytetu w Padwie. Drugi, który powstał we Włoszech i na którym studiowali: Kopernik, Kochanowski, a nawet Casanova. Wynagrodziliśmy sobie to spacerkiem i odpoczynkiem na Prato della Valle. Malowniczy punkt zieleni w kształcie elipsy, otoczony wodą. 


Można tam poleżeć, poczytać książkę, pograć w piłkę lub na gitarze. 


Słowem- porządnie się zrelaksować. A w około tego cudownego miejsca ustawione były stragany. Między innymi ze starociami. Nie pytajcie, ile zabrałabym do domu. Lampy, wazony, etażerki, komody, stoły. WSZYSTKO!








Zachwycające zdobienia są widoczne nie tylko na elewacjach budynków- ta architektura tworzona setki lat temu po prostu zapiera dech- ale w każdych, pozostałych detalach. Widziałam setki drzwi, których po prostu chciało się po dotykać..

Tego dnia, po mocno relaksującym spacerze w Padwie /sporo więcej poczytacie tutaj/, mieliśmy odwiedzić Fabrykę Szkła Murano. Nic z tego. Z okazji święta, tzw. FESTIVA, miejsce zamknięto o 15:00 i nici z mojego oglądania figurek, wazonów i kolorów. Nie mniej. "Po trasie" skierowano nas do Bassano Del Grappa (więcej tutaj), miejscowości położonej u podnóża Alp. I chociaż wpadliśmy tam, jak po ogień, zdążyliśmy zobaczyć zapadający zmrok na Placu Wolności i malowniczy widok z mostu Ponte Vecchio. Chcę tam WRÓCIĆ !



W przedostatni dzień zwiedzaliśmy Triest (więcej tutaj). Nie mógł nas zachwycić, bo tego dnia w Europie nastąpiło załamanie pogody, i my także biegaliśmy w szalikach i z parasolkami. Chowaliśmy się przed chłodem w uliczkach i kawiarniach, ale pogodowe przygody zdecydowanie wynagrodził nam.. Maksymilian Fernando.


Wzniesiona przez niego dla Charlotty willa, nazywana również zamkiem, wzbudziła mój zachwyt. Dosłownie i w całej rozciągłości. 





Budynek wygląda magicznie z zewnątrz. Przy niewielkiej zatoczce rozciąga się ledwie fragment malowniczego ogrodu. Budynek od frontu okala zieleń i bzy w takiej ilości, że już wiem, iż w następnym życiu chcę się cofnąć w czasie i przez chwilę być Charlottą ;)

Wnętrza to splendor i blichtr. Maksymilian, z uwagi na swoje częste podróże statkiem nakazał architektowi nawiązać w wykończeniu wnętrz do zdobień bogatych kajut właśnie. Uwierzcie mi na słowo, wykończenie, podłogi, intarsje, nawiązania orientalne (podróżowali do Azji i Afryki) są  po prostu sensacyjne!







Z premedytacją nie pokazuję Wam wszystkiego, bo szczerze uważam iż warto to miejsce odwiedzić. 

Czym dla mnie jeszcze są Włochy? No oczywiście jedzeniem :) Owoce morza, makarony i pizza, a do tego oczywiście winko. Uwielbiam! Z pewnością byłam kiedyś włoszką w poprzednim wcieleniu :)


Włochy to architektura. Widać gołym okiem całe wieki obcowania Greków i Rzymian, z których wywodzi się piękno i majestatyczność kolejnych epok architektury włoskiej. Kolory tynków, dopasowane do nich okiennice. Zwisające tu i ówdzie kwiaty, bogato zdobione wejścia. Ciężko nie wzdychać i nie kochać !


Włochy to także design. Mogę sobie wyobrażać ile doznań przeżywają moje koleżanki (Conchita Home, For Elements, Interiors design blog), kiedy spędzają kilka dni na targach w Mediolanie! Chcę tam być za rok.



Witryny sklepowe, bez względu na branżę, zachwycają. Są przemyślane i po prostu piękne. 



Wyobraźcie sobie, iż tylko na jednym odcinku drogi (jadąc do Bassano), mającej może 25 km, naliczyłam 27 sklepów z meblami i akcesoriami do wnętrz ! Jestem w szoku. W Łodzi, poza marnymi sieciówkami, z igłą szukać takich miejsc. Chciałabym aby to się zmieniło. Aby Polacy, nie wybrani, ale większość, mogła się otaczać pięknymi przedmiotami. Powiem Wam, że widziałam na targu staroci w Padwie, piękny, gigantyczny, jesionowy stół za 300EURO, więc niech nikt nie śmie pisać, że drogo. Można? Można!


Mam absolutną świadomość iż ledwo "liznęliśmy" każdego z tych miejsc. Wycieczka była zaplanowana na intensywną i tak też się potoczyła. Mogę Wam tylko polecić wyjazd do Włoch. Będziecie obcować z pięknem, uśmiechami i słońcem. 


Słowem LA DOLCE VITA !


Znacznie więcej zobaczycie na wtorkowym trip tourze, więc szykujcie kakao, lub bianco, co tam macie w zasięgu, rozsiądźcie się wygodnie w fotelu i miłego oglądania!
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze