24.02.2017

Szafka pod radio PRL. Szalona metamorfoza mebla


Dzisiaj będzie bardzo różowo. Proponuję więc, by pozostali prawdziwi fani koloru i Ci, którzy nie traktują mebli zbyt serio ;)


Od chwili kiedy zobaczyłam ten stoliczek, miałam na niego pomysł. RÓŻOWY.  Sama barwa koloru chodziła za mną od wizyty w pysznej, gdyńskiej pierogarni. Zobaczyłam tam na ścianach, coś, co absolutnie pokochałam.  I tak oto zabrałam się do pracy.



Pierwsze czym musiałam się zająć, to ślady po kołatkach (nazywanych popularnie kornikami). Nigdy nie mamy gwarancji, czy to tylko ślady. Kiedy je widzę, zawsze dla pewności używam preparatu do ich skutecznego pozbycia się. Stosuję preparat owadobójczy do drewna w płynie. Nakładam go pędzlem, sowicie w miejscach, gdzie są dziurki i z dużym marginesem obok nich.


Po nałożeniu preparatu, owijam posmarowane miejsca stretchem lub, jak w tym wypadku workami na śmieci. I zostawiam tak na ok 48h. Po tym czasie mebel szlifuję, oczyszczam z pyłu, odkurzam. Daję odpocząć kolejne dwa dni. I możemy zabierać się do pracy.


Jako, że zdecydowałam się kolor bardzo jasny, musiałam na czarną farbę położyć podkład-grunt. Świetnie sprawdzi się nie tylko, gdy chcecie uzyskać dużo jaśniejszy kolor, ale wówczas, gdy np. z mebla wychodzą plamy, od których chcecie się odciąć. Po nałożeniu gruntu, mogłam przystąpić do malowania. Nie przejmujcie się widocznymi prześwitami przy gruncie. To absolutnie normalne.



Pierwsza warstwa farby nie pokryła. I nie była tak intensywna, jakbym chciała. Położyłam  jeszcze dwie dla uzyskania satysfakcjonującego efektu. Przykręciłam nowe, czaderskie, albo raczej czachowe uchwyty i voila!



Jak widzicie, ja już wprowadziłam wiosnę do saloniku. Jest nowa kapa, nowy stoliczek. Sporo różu i kwiatki buszują, to tu, to tam :) I dywanik multikolor też jest. Nie lubię nudy i smutne niebieskości z zimy odchodzą w niepamięć ;)


Uwielbiam dekorowanie mebla również wewnątrz. Coś czego z pozoru nie oglądamy na co dzień, ale, co przyniesie uśmiech na naszą buzię, kiedy sięgamy po długopis z szuflady ;)


Ciekawą historią jest sama dekoracja frontu szuflad. Z początku były pomalowane, jak stolik, jednolicie. Ale w trakcie prac, porysowałam farbę. W zdenerwowaniu zaczęłam ją zdzierać papierem i wyłoniły się poprzednie warstwy, tworząc ciekawy efekt przecierki :)


Wcześniejsze ubytki na nogach mebla, zostały zniwelowane, poprzez położenie szpachli. A po malowaniu są właściwie niewidoczne.




Gałki rzecz jasną stanowią podstawę tej metamorfozy :) Tzn. wyobrażam sobie mebel z innymi uchwytami. W ogóle wyobrażam go sobie na co najmniej 30 sposobów, ale te gałki to dopełnienie stylizacji ;) 


I powyżej ukochane przed i po :) Z przyśmietnikowego, czarnego rupiecia, mamy kolorowy, stylowy mebelek.
Łot ja fink ? :)
Looknijcie na Youtube też nowe video :)
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze