20.09.2016

Komoda PRL, odnawianie DIY


Obiecałam Wam i oto jest. Nie mogę uwierzyć, że to trzecia (sic!) komoda, którą mamy w naszym saloniku *klik* od grudnia zeszłego roku. T r z e c i a :D
Jest to ten sam model, co ostatnio. Zestawienia i porównanie wszystkich trzech komódek pokażę Wam pod koniec wpisu ;) Zdecydowanie warto jednak oprzeć się na krokach podjętych przy odświeżeniu poprzednich egzemplarzy.

Jak to zwykle bywa, by zająć się meblem, najlepiej go z początku rozebrać. W całości przeszlifować. 


Ta komoda, w przeciwieństwie do jej miodowej poprzedniczki nie była w zbyt dobrym stanie. Ubytki były bardzo duże, podobnie, jak plamy. Właściwie miałam fart, że chociaż jeden z frontów po przeszlifowaniu nadawał się do zachowania. Ale korpus już nie. Zresztą.. Dawno już nie malowałam. Podobnie, jak poprzednio przy szafce nocnej Mariusza klik(!), farbę mieszałam samodzielnie. Pokusiłam się o jej "kredowy" wariant. Nie pytajcie mnie o przepis, bo nie jest idealny, w związku z czym nie ma czego rekomendować i narażać się kredofanom :D Stworzyłam ładny zielony kolor. Pasujący do... No oczywiście, że do planowanej do położenia tapety :D Podobny zabieg zastosowałam tworząc biblioteczkę dla Klaudii z Krakowa (klik). 

Jak widzicie, kolor jest matowy. A do niego, dla kontrastu, do środka wybrałam neonową zieleń ! Efekt jest szałowy ! Jeśli tylko macie odwagę, próbujcie !




Jeden z frontów przeszlifowałam i położyłam wosk.
Na drugi poszła tapeta.

Nóżki przeszlifowane, zawoskowane.

Uchwyty oryginalne, pomalowane sprayem.

GOTOWI ?:)
Tak stara-nowa komoda prezentuje się w salonie:)


Zawsze byłam zwolenniczką dekorowania mebla. Taka "wystawka" na komodzie pełni funkcję dekoracyjną i praktyczną. Lubicie?



A jeśli braknie miejsca na komodzie, to można obok niej, na równie seksownych,bukowych nóżkach, taborecik ustawić.
I na nim gazety poukładać. Taborety tutaj,klik.



Jak wyżej wspomniałam. Jeden z frontów udało się odratować. Jest miodowy. Drugi zaś dostał moją ulubioną tapetę z sypialni,klik.



Tak właśnie prezentuje się nowy kącik komodowy. Wydanie III.
Ostatnie? :) No, co WY! :P


Uchwyty pomalowałam farbą w sprayu. Chciałam troszkę poszaleć. Mocno fluorescencyjny kolor środka komody wychodzi lekko na zewnątrz, i jaskrawe uchwyty wydały mi się retorycznie pasujące:)



I jak? Zostawcie jakiś znak w komentarzu, że tu jesteście i oglądacie. A nie tylko przychodzicie popatrzeć i baj baj :P

Wydanie pierwsze, duża komoda.
Chyba mieszka już w Warszawie, nie pamiętam :)


Wydanie drugie. Mała, kompaktowa komoda PRL.
Mieszka w Krakowie :)


I najnowsze, wydanie trzecie, póki, co aktualne :D


Jak długo postoi? No nie wiem sama, więc jeśli się Wam podoba, nie musicie zwlekać z mailem do mnie na refreszing@gmail.com ;)

Mam nadzieję, że kolejny raz udowadnia Wam, że meble PRL mają potencjał. Kto z Was nie chciałby takiej komody PRL ? :)

I jeszcze przed i po:




KONIECZNIE ZOBACZCIE NOWE VIDEO,
JEST TAM FAJNA POGADANKA O WNĘTRZACH:



« Nowszy post Starszy post »

Komentarze