24.06.2016

Jak oszczędzić podczas remontu? Tobie też się uda


Pokłosiem remontu jest ten trudny wpis. Zawsze temat kasy ma
w sobie coś nieprzyjemnego. Nawet jeśli wydajemy ją na to, o czym marzymy.



Prosiliście o ten wpis, o "rozliczenie" remontu. Nie byłabym sobą serwując Wam gołą tabelę z pięciocyfrową kwotą. Jest wiele ważnych aspektów, które podczas wydawania kasy trzeba wziąć pod uwagę. Sam początek- organizacyjny, przed remontem przedstawiłam Wam w tym wpisie Jak remontować, aby nie zwariować?. Dzisiaj chcę zadać pytanie, na który nie ma prostej odpowiedzi, bo czy da się oszczędzić podczas remontu? I jak to zrobić? To suma wielu zmiennych, które z Wami szczegółowo omawiam. Czekam także na Wasze doświadczenia i opinie !

1. Ogólny kosztorys

prac i materiałów. Przygotowałam,a więc już jestem wygrana? Nie do końca. Kosztorys to wstępny budżet. I pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, to doliczyć do niego realnie 15-20% marginesu. To bardzo bezpieczna, nie minimalna poduszka bezpieczeństwa. Tak więc jeśli planujecie remont na poziomie 30 000zł to zaplanujcie 4500-6000zł na, tak zwane, "problemy". Myślicie, że to wygórowana kwota? Margines bezpieczeństwa możemy zmniejszyć jeśli dokonujemy wykończenia mieszkania. Stan deweloperski, co do zasady, pozwala nam uniknąć kwiatków pt. fatalny stan elektryki, czy piach pod posadzką. Ale mieszkanie
z rynku wtórnego wymaga od nas bardzo rozważnego podejścia.

Na co przyda się ten margines? Jeśli myślicie, że na droższą kanapę, to jesteście w błędzie. Margines w 99% jest wykorzystywany w trakcie prac na a) poważną usterkę techniczną - np. wspomniana bardzo stara elektryka, piach zamiast wylewki pod kafelkami. Rzeczy, które zakładaliśmy, że będą ok, a dopiero rozbiórka pozwoliła ocenić ich stan, oraz b) zmiany w projekcie, zdarza się i tak, że widzimy podczas prac, że przesunięcie ścianki o kilka centymetrów, czy zlikwidowanie innego elementu, polepszą finalny wygląd/logistykę pomieszczenia. Oczywiście jest to dodatkowa praca, za którą fachowiec nas skasuje, zanim więc rzucimy hasło "To jeszcze weź tutaj zrób sufit podwieszany", zapytajmy o ile zmieni to nasz budżet:)

2. Fachowiec i kosztorys prac.

To jest absolutna podstawa. Rozumie ten, kto zgodził się choć raz na remont na gębę. Nie ma czegoś takiego. Dobra ekipa zawsze wyliczy nam orientacyjny budżet "za robociznę", ale uczciwa ekipa po prostu poda swoje stawki. Tym samym, jeśli Wasz remont zakłada np. demolkę- ustalcie kwotę za tę czynność. A następnie wymierzcie dokładnie nieruchomość, pozwólcie fachowcom na własny pomiar i wynotujcie na kartce/umowie ceny. Dla przykładu, gdy planujecie wykonanie gładzi, położenie podłóg, montaż parapetów- wypiszcie wszystkie czynności, które mają być wykonane i wpiszcie albo cenę fachowca za m2, albo za czynność. Tym samym, po podpisaniu tego dokumentu, macie czarno na białym, co ile powinno kosztować. 

3. Zaplanujcie zamówienia.

Logistyka podczas remontu to clue zabawy. Jeśli na ostatnią chwilę przypomni się Wam o drzwiach, czy kanapie, możecie obudzić się w przeciągu i na podłodze :) Dla przykładu na drzwi zewnętrzne/wewnętrzne czeka się około 4-6 tygodni w zależności od firmy. Warto więc na etapie samego planowania remontu, wybrać modele nas interesujące i potwierdzić terminy. Wówczas licząc np. demolkę i pierwszy zakres prac ekipy budowlanej, możemy obliczyć na kiedy zamówić drzwi. *Nie tyczy się to drzwi o nietypowych wymiarach, gdzie czas może wydłużyć się do 8-10 tygodni. 

Prawie wszystkie materiały budowlane i wykończeniowe kupicie w jednym markecie. Warto wybrać ten najbliżej nieruchomości, bo będziecie jego częstym gościem. Spytacie, dlaczego JA, a nie fachowiec? To był mój świadomy wybór by po opisaniu zakresu prac stworzyć listę zakupową i pojechać na zakupy sama, bo wiedziałam, że każde wyjście fachowca do marketu to.. : Zdjęcie zakurzonego ubrania, założenie czystego, droga do samochodu, papierosek, droga do marketu, spacerek po markecie,a może to się przyda, a może nie, zakupy, kasa, papierosek, droga samochodem z powrotem na budowę, papierosek, rozpakowywanie zakupów.. Wiecie ile to już czasu? Ze 2 godziny! 

Stworzyliśmy więc obszerną listę, którą zrealizowałam wirtualnie podchodząc po prostu do sprzedawców kilku działów i uzupełniając zamówienie. Zwróćcie uwagę od jakiej kwoty market proponuje darmową dostawę. Z powodzeniem przekroczycie ją. Ponadto- wszystkie ciężkie materiały, jak kleje, gładzie, profile, płyty karton gips, zamówcie z zapasem. Nie mówię 20 sztuk, ale kleju dodatkowy worek, czy ze 3 worki gładzi, oszczędzą Wam czasu i wożenia. A gdyby się okazało,że wystarczyło, większość marketów pozwala zwrócić towar, niektóre nawet ten częściowo rozpakowany.

4. Uważajcie na formułę netto/brutto,
towary bez cen i tzw. promocje!

Ile razy próbowano mnie oszukać, czy wręcz szantażować podczas remontu, to nie zliczę! Pierwsze przykazanie KONSUMENTA :

JEŚLI NA TOWARZE NIE MA CENY,
poproś o cennik towarów

A dlaczego nie o cenę jednostkowego towaru? Bo bankowo usłyszysz ją z 30-40% narzutem. Jak mam być szczera, wspieram Polski przemysł, ale w takich sytuacjach mam ochotę napisać "Przedsiębiorcy, jesteście sami sobie winni". Opowiem Wam to na przykładzie kupowania drzwi. Szukałam takich od ręki. Tutaj tip- często są egzemplarze pokazowe, ze sklepu,spokojnie możecie je kupić z rabatem minimum 30-50%. Kiedy zgłosiłam się do jednej firmy pod Łodzią, nie będę jej robiła reklamy, Pani przesłała mi katalog. Katalog bezcenny. Nie ukrywam, że się zdenerwowałam,zadzwoniłam do niej. Na co ona odpowiedziała, że poda mi ceny artykułów, które mnie interesują. Z całym, kurde, szacunkiem, dlaczego? Jeśli mam dokonać zakupu, chcę poznać ceny towarów i dokonać analizy, czy nawet porównania z konkurencją, czy przypadkiem nie przepłacam. Już ten wstęp śmierdział mi oszukiwaniem, ale było jeszcze gorzej....

Kiedy wymusiłam przez Panią przesłanie mi katalogu z cenami przy towarach i go otrzymałam,  odpisałam mailowo, iż nie jest wskazane w katalogu, że to ceny brutto, ale zakładam, że tak jest, bo tak nakazuje ustawa. Jeśli towar jest obarczony podatkiem, a który dziś nie jest w tym kraju, to nie wolno podawać cen netto, chyba, że wyraźnie zaznaczamy CENA NETTO + np. 8% VAT.

Pani się nieco obruszyła i podkreśliła, że cena 1000zł to cenanetto. Wówczas poprosiłam o telefon/mail od jej bezpośredniej przełożonej/przełożonego i prośbę o przesłanie mi katalogu z CENAMI BRUTTO. Niezwłocznie.

Jak się domyślacie otrzymałam ten sam katalog (z tymi samymi cenami), a kierowniczka przepraszała za błąd handlowca. Ja zaś dałam wyraźnie do zrozumienia, iż jest to jawne wprowadzania w błąd. Bo jeśli firma sprzedaje towar skatalogowany, w cenie np.1000zł (brutto!) za sztukę, to czemu próbuje ze mnie wyłudzić dodatkowe 230zł vat???

To nie jest koniec historii. Z premedytacją poprosiłam o standardowy katalog i ceny. Kiedy miałam już czarno na białym, zapytałam, czy któryś z egzemplarzy mają na stanie, np. w wersji pokazowej? Użytej na targach, czy w sklepie. Okazało się, że tak, w dodatku w interesującym mnie kolorze, rozmiarze.

W tym miejscu pytam, jaka zniżka przysługuje mi na zakup towaru z wystawy, a Pani wykrzykuje mi przez telefon, że przecież "już zeszła mi z vatu", nie prawda, chciała mnie na niego podwójnie naciągnąć, i "jakim prawem żądam rabatu".

Poprosiłam kierowniczkę aby dała mi telefon do dyrektora. Nie chodzi o to, że nie mogłam odpuścić. Bo niby zawsze możemy, ale dwie kwestie- pierwsza to taka, iż uważam, że takie zachowania trzeba tępić w zarodku, druga:  ja naprawdę potrzebowałam tych drzwi na cito!

Dyrektor był niezwykle poruszony moim telefon. Wyjaśniłam mu, iż to czy kupujemy jedną czy tysiąc sztuk, nie powinno mieć znaczenia w jakości obsługi klienta. A już z pewnością, nie powinno się klientowi wciskać kitu, iż katalog zawiera ceny netto. Gdyby tak było, jak wspomniałam, musi to zostać wyraźnie napisane.

Finalnie kupiłam drzwi 750zł. Co jest,przyznaję, bardzo atrakcyjną ceną, jak na drzwi zewnętrzne, polskiego producenta. Ale straciłam też 3 godziny czasu, aby utrzeć nosa nie uczciwym pracownikom. Nie dajcie się nabić w butelkę!


5. ZAPISUJCIE WSZYSTKIE WYDATKI

Niech Was nie zwiodą rachuneczki w stylu 20zł. Tylko pięć takich zakupów i ginie Wam 100zł w budżecie. Czy to mało? Nie, ale jeśli remont trwa dwa, trzy, pięć miesięcy, to takich zaginięć będzie więcej, a Wy nerwowo będziecie śledzili zmniejszającą się na koncie kwotę. Zachęcam  Was do zbierania rachunków/faktur. I systematycznego uzupełniania tabeli w excelu. Jeśli nie możecie codziennie, zbierajcie z całego tygodnia  i wpisujcie. Inaczej zaginiecie. 

Czy to pozwoli Wam zaoszczędzić? Cóż, wychodzę z założenia iż pieniądze wydane świadomie pozwalają nam oszczędzić. Co najmniej nerwów np. przy ostatnich zakupach, kiedy okazuje się, że za takie błędy jesteśmy 800zł w plecy :)


6. Posiadasz zdolności? ZRÓB TO SAM/A

Czy ja sobie teraz żartuję? Skądże. Ilość projektów, które ja wykonałam w trakcie remontu może przestraszyć osobę, która pracuje na regularnym etacie. Ale! Nie trzeba robić, tj ja:
stoliczków nocnych
szafy w przedpokoju

Prawda jest taka, że wybór chociażby jednej czynności pozwoli Wam zaoszczędzić realnie. Bo zniknie koszt robocizny za daną czynność. Zniknie, pod warunkiem, że zrobicie to w czasie wolnym. Tak na przykład, jeśli macie w domu fajne drewniane drzwi, to ich nie wywalajcie i nie kupujcie chińszczyzny. Kupcie w markecie budowlanym puszkę dużą farby akrylowej do drewna 50-70zł, pędzel, folię malarską, wyjmijcie drzwi z zawiasów, najpierw jedna strona, później druga strona i gotowe. Za nowe, tanie drzwi, zapłacicie minimum 200zł za sztukę ;)

A może lubicie malować ściany? Zapłacicie za to ok 10zł/m2 (podwójne malowanie z gruntowaniem). Więc jeden nieduży pokój to 200zł. I tak można dalej wymieniać. 

7. NEGOCJUJCIE/szukajcie wyprzedaży


Prawda jest taka, że często możemy nabyć towary, dobre jakościowe, ale w niższej niż katalogowa cenie. Przykładem jest wyposażenie targowe,wystawowe. Jeśli możecie przedmiot zobaczyć, ocenić, czy faktycznie nie posiada widocznych śladów użytkowania, nie ma się,co zastanawiać. Firma powinna dać na nie gwarancję, a Wam upust sięgający 30-50%.  Jeśli nawet nie jest to towar z wystawy, negocjujcie cenę. Usługi, czy towaru. W 99% cena, którą otrzymujecie jest do negocjacji. Powiem tak, jeśli nie spytacie o negocjacje, to z pewnością ich nie będzie, tak więc kompletnie nic nie tracicie :)

Np. włączników światła szukajcie na serwisach aukcyjnych, czy w porównywarkach cenowych. Bądźcie świadomych konsumentem. Nie mam na myśli wybierania najtańszych towarów, ale znalezienie, tego, czego szukacie w dobrej cenie. 

8. Nie planujcie/nie róbcie na koniec remontu dużych wydatków

Gwarantuje Wam, że przy finale macie już wszystkiego serdecznie dość. W takim stanie, kiedy tylko wyczekujecie możliwości wejścia z powrotem do domu/lub do nowego domu, łatwo popłynąć. Np. na transporcie. Zorganizujcie go wcześniej, bo na ostatnią chwilę będzie Was słono kosztował (nerwów też!). Nie decydujecie pochopnie, kiedy brakuje jednego żyrandola w drugim pokoju, i nie łapcie byle czego za 300zł w markecie budowlanym. Bez jednego światła, dacie radę tydzień,czy trzy. A niezadowoleni z zakupu będziecie długo więcej! 

Nie zakładajcie, że "jak nam zostanie, to kupimy lodówkę". Nigdy nic nie zostaję. Jeśli jakiś śmiałek robił remont, i zamiast przekroczyć o 15-20% budżet, zaoszczędził, to proszę- zadzwoń do mnie, chętnie pójdę na kurs  :D Istotne wyposażenie- takie, bez którego po prostu nie da się funkcjonować, nie może być odkładane na później. Są tzw. must have ! 

Odradzam na początku remontu w ikea, czy home and you i wywalenia 1000zł na wazoniki i bieżniki. Potem braknie na wspomnianą lodówką. Nie popełniajcie takich błędów.

9. Skorzystaj z usługi architekta/projektanta 

Jeśli chcecie mi napisać, że oszalałam, to spieszę wyjaśnić. "Zwykły" konsument, może poświęcić sporo czasu sam, na wertowania dogodnej dla niego oferty. Może za ten czas zapłacić i ktoś zrobi to za niego. Dodatkowo, zamiast targowania się o 20-50-100zł, korzystając z usług projektanta może zyskać całą siatkę rabatów. Specjaliści, dekoratorzy, współpracują z firmami- od chemii budowlanej po dekoracje, i ponieważ dokonują częstych zakupów, mogą liczyć na rabaty rzędu 30-40%. Ponadto firmy, posiadają tzw. magazyny wyprzedażowe, do których też wpuszczani się wyłącznie projektanci. Jak więc widzicie, może się to dla Was okazać opłacalne ;)

PODSUMOWANIE

Mięsko na koniec:) Na remont wydaliśmy 20 000zł. Czy to dużo? W moim odczuciu nie. Jestem dumna z siebie, że udało się kompletnie (instalacja elektryczna, nowe ściany, przesunięcie wejścia do pokoju) zmienić prawie 40 z 49 m2 (kuchnia i łazienka były remontowane 4 lata temu). Łącznie z każdym nowym elementem wyposażenia. Dywanikiem, komódką i materiałami potrzebnymi do jej odświeżenia. Uważam to za swój rekord, chociaż zdarzało mi się podejmować jeszcze trudniejszych wyzwań- jak np. odświeżenie mieszkania pod wynajem (48m2) za 2500zł. Całego ! Nie wiem,czy chcielibyście zobaczyć takie projekty na blogu? Niektóre z nich mają dwa lata :) Popisać Wam trochę o home refreszingu? Zainteresowani? :)

To chyba wszystko, czym chciałabym się z Wami podzielić. A teraz chętnie wysłucham Waszych wskazówek, bo remontów przede mną jeszcze sporo :D Podkreślę również iż wpis ma charakter informacyjny i jest dedykowany osobom, które poszukują realnych możliwość oszczędzenia podczas remontu. Jeśli Wasz budżet jest nieograniczony- dzwońcie do mnie, chętnie podejmę się stworzenia dla Was projektu Waszego wnętrza i jego aranżacji ;)
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze