07.06.2016

BLOG CONFERENCE POZNAŃ 2016. Mój pierwszy raz


Kiedy rok temu wysyłałam swoje zgłoszenia na różne konferencje dla blogerów spotykał mnie smutny zawód. Bardzo smutny, bo systematycznie odpisywano mi "NIE".
I chociaż większość koleżanek po fachu mówiła mi abym się nie przejmowała, to ja czułam olbrzymią frustrację. W końcu jednak zawierzyłam ich doświadczeniu, że czasem to kwestia farta, czasem szybkości wysłanych zgłoszeń, i tak też udało mi się dostać w 2016 roku na Blog Conference Poznań.

Wpis ten jest dedykowany innym blogerkom/blogerom, którzy czytają mojego bloga. Chce się podzielić swoimi refleksjami. Zamierzam ująć w konkretnych sentencjach moje spostrzeżenia dotyczące prelekcji wybranych autorów.

Czy mam dla Was dużo informacji? Mega dużo! Jeśli więc nie wstawiłyście wody na mocną herbatę, albo kawkę z mlekiem, to idźcie nadrobić. 


Krótkim tytułem wstępu dodam, że na konferencji było około 500 osób, czym jestem osobiście zdziwiona, bo ilość wiedzy przekazana mi przez ten weekend uważałam, za pole zainteresowań szerszego grona;) Do Poznania przyjechałam już w piątek, z uwagi na chęć spotkania z krawcową mojej przyszłej sukienki ślubnej, a także wieczorne tête-à-tête z koleżankami blogerkami. Jako współlokatorkę na ten weekendowy wyjazd miałam Kasię, Conchita Home, co pozwoliło mi płynnie przejść przez to morze informacji;)




W sobotę wykłady rozpoczął Jan Favre, z bloga Stayfly, nie wstydzę się przyznać, że nie zaglądałam do niego wcześniej (blog lifestylowy), za to już Wam rozpisuję uwagi z jego prezentacji pt. :

Czemu nie zarabiasz, mimo, że ludzie Cię czytają ?

Monetyzowanie bloga to jeden z tematów tabu, rzadko przewijają się tego typu teksty na blogach. A ja nie do końca rozumiem dlaczego? Czy Czytelnik się obrazi, że zarabiamy na swojej pracy i pasji? Mój Czytelniku, czy opuścisz mnie dlatego, że zamiast pracy na etacie wydaję pieniądze na aparat, obiektywy, mikrofony, lampy, tła, elektronarzędzia, farby, czynsz w pracowni, aby oddawać Ci swoją wiedzę? Mam nadzieję, że nie.

A czy Ty blogerze, nie marzysz o tym aby móc zarabiać, robiąc to, co kochasz? Założę się, że tak!

Jan wymienił tylko kilka propozycji, jak chociażby linki afiliacyjne, sprzedaż własnych produktów (książka, linia kosmetyków etc), współprace i kampanie dla marek. Wyraźnie dał do zrozumienia, iż nie warto czekać na maila "Hej znalazłem Twojego bla (..)", tylko samodzielnie wychodzić z propozycjami współpracy. To działa trochę tak, jak w regularnej pracy na etacie, w której jeśli chcesz się rozwijać sam musisz wychodzić z inicjatywą, proponować szefowi, różnego rodzaju szkolenia, w których chciałbyś podnosić swoje kompetencje. 

Nie bez znaczenia pozostają konferencje.  Dokładnie, taka, w jakiej brałam udział. Obecność na tego typu wydarzeniach, pozwala poznawać ludzi (ja uwielbiam poznawać nowych ludzi!) i daje szansę zapamiętania Cię jako osoby. Uczysz się od blogerów, którzy są już na innym etapie rozwoju. I to jest super! 

Bardzo istotną kwestią w próbie nawiązania współpracy jest szybkość reakcji, czyli warto posiadać gotowy brief zawierający możliwe formy współpracy, tudzież zasięg kampanii, albo propozycję koleżanek/kolegów blogerek, którzy mogą wziąć w niej udział.

Warto nadmienić, iż powinniśmy mieć spójną zawartość bloga, bo marki, które nas obserwują, lub do których wyjdziemy ze wspomnianą inicjatywą, chcą wiedzieć, że nagle z tematyki odnawiania mebli, nie przeskoczymy do makijażu ;)

REASUMUJĄC:
  • własna inicjatywa
  • wybranie kilku możliwych zakresów współprac
  • udział w konferencjach
  • szybkie reagowanie na maile
  • spójna zawartość bloga

Kolejna prelekcja to wystąpienie Cezarego Lecha (Sprawny Marketing) o narzędziach, podnoszących wartość bloga w oczach reklamodawców. 

W dobie mocnych ograniczeń ze strony facebooka, który, chociaż wrzucamy do niego atrakcyjną treść, obcina nam docieranie do Naszych Czytelników, trzeba rozmawiać z markami o dodatkowym budżetowaniu kampanii w social mediach. Na czym to polega? Otóż, jeśli blogowy artykuł, który chcemy podlinkować na facebooku jest wartościowy, postarajmy się porozmawiać z firmą o pieniądzach na zwiększenie jego zasięgu. Zdarza się powiem tak, że Czytelnicy, mimo iż lubią naszą stronę, dzięki skomplikowanemu algorytmowi facebooka, nie zobaczą wpisów od Nas :(

W trakcie przygotowywanej kampanii, istotne jest stworzyć dedykowane grafiki, które będziemy mogli wykorzystać na instagramie lub facebooku. Pamiętajmy też, że pojawienie się ich na tych kanałach nie może być bezpłatne. 

Ciekawostką, która mnie mocno zaintrygowała jest projekt pisania artykułów aktualnych latami, odwiedzanych długo po publikacji przez Czytelników. 


REASUMUJĄC:
  • kampania nie jest widoczna tylko raz
  • promowanie jej na pozostałych kanałach sm
  • negocjowanie budżetu na ww promocję
  • docieranie do, jak największej liczby Czytelników

To, na co czekałam najbardziej, to panel "Po co nam to video?". /prelegenci: Kasia Ogórek, Łukasz Kiełban, Andrzej Tucholski, Maciej Błatkiewicz, prowadzący Maciej Mazurek). Nie czekałam, by sobie odpowiadać na to pytanie, ja wiem doskonale, że video jest mi potrzebne i najciężej w tym roku pracuję właśnie nad rozwijaniem swojego Youtube (klik).

I tutaj mam dla Was sporo informacji, jeśli interesujecie się tą drogą komunikacją;) Po pierwsze powiedziano mega istotną rzecz głośno- Polscy blogerzy nagrywają rzadko, głównie piszą. A kiedy już nagrywają to robią to źle ! Wiele blogerów stawia sobie wymówki pt "Nie mam odpowiedniego sprzętu, czasu, programu do montowania". Wiem, bo ja sama sobie takie stawiałam :) W tym miejscu obiecuję Wam, zainteresowanym wpis/vloga o kręceniu video. Bo zobaczycie ile się nauczyłam w trzy miesiące i, że WY też możecie :) 

Najważniejszą rzeczą, nie jest wcale mega wypasiony aparat, należy skoncentrować się na tym aby był dźwięk i obraz, i od tego zacząć. Może to być nawet telefon, który umieścicie na statywie.

Czymś, co mega otworzyło mi oczy jest rozgraniczenie kanałów. Youtube nie może stać się reklamą bloga, a blog reklamą Youtube. Należy rozgraniczyć te dwa kanały komunikacji i na blogu być blogerem, zaś na Youtube - Youtuberem. Takie to banalne, ale ja to wszystko miksowałam, czyli robiłam źle :)

Na Youtube nie chcemy przecież odesłać Czytelników z bloga, oni nie muszą być zainteresowani ruchomym obrazem. Tam trzeba znaleźć swoich odbiorców, innych. Nowych.

Kanał należy przemyśleć. Nie myśleć za dużo, jako wymówka do zabrania się do roboty, ale ustalić tematykę, sposób prowadzenia, format. Stworzyć coś nowego, co zaciekawi Odbiorców. Nie prowadzić w ten sam sposób Facebooka, IG, snapchata, czy bloga.

Oczywiście zdarza się, że Czytelnicy z bloga oglądają nasz kanał na YOUTUBE, ale co do zasady kanały powinny być rozgraniczone. 

Technicznych wskazówek nie było zbyt wiele, ale pamiętaj o otwarciu i zamknięciu filmiku. Niech każdy jeden będzie tak skonstruowany, że nowa osoba, która odwiedzi Twój kanał dowie się kim jesteś. To może być jej pierwszy filmik, który ogląda. Formaty filmików to kolejna rzecz, której trzeba spróbować. Różnych formatów, aż znajdziemy ten ulubiony. Eksperymentuj! 

Peuntując dotarła do mnie mega ważna rzecz. Odnośnie różnicy pomiędzy blogiem, a  youtubem (chociaż kocham obydwa formaty!). Czytelnicy na bloga trafią, przychodzą, odchodzą różnie. Natomiast na Youtube subskrybenci są cały czas (może ich  tylko przybywać). 


REASUMUJĄC:
  • bez wymówek, po prostu zacznij kręcić!
  • rozgranicz kanał na Youtube od bloga
  • przemyśl, co chcesz pokazać (treść) i jak chcesz to zrobić (format), eksperymentuj!
  • nie traktuj youtube, jako bloku reklamowego dla bloga, twórz nowy przekaz, dla nowych odbiorców



Magda Kuflińska wystąpiła z tematem "Zostań moim partnerem". I zostałam tutaj zainspirowana do tworzenia niestandardowych projektów, które sama zamierzam proponować firmom. Dlaczego? Bo chcę się rozwijać! Blog nie stanie się lepszy wyłącznie od nowego mebla, który pomaluje na inny niż dotychczas kolor;) Muszę się rozwijać, aby proponować Czytelnikom co raz to ciekawsze treści.

W takich partnerskich współpracach kluczową kwestię gra zaufanie. Musimy być wiarygodni i spójni. Nie realizować projektu "na sucho". W naszym wizerunku firma chce dostrzec konsekwencję (nie mylić z brakiem rozwoju i nudą!). 

Proponujmy więc coś więcej niż nudne, powtarzalne kampanie, przygotujmy briefy swoich pomysłów, nie czekajmy, aż ktoś stworzy je za nas. 

REASUMUJĄC:
  • zmień percepcję i stań się partnerem
  • twórz niestandardowe pomysły kampanii
  • bądź wiarygodny, konsekwentny, spójny
  • posiadaj własne projekty, a nie czekaj na gotowy brief!

Mocno ekscytujące było wystąpienie Kondrada Kurczkowskiego z bloga halo ziemia.  Autor opowiedział bardzo rzeczowo o swoim niezwykłym projekcie "Halo Człowiek". O tym, jak go stworzył i szukał partnera do jego realizacji.

Zacznę od tego, co zrozumiałam na samym początku, czyli fakt, iż projekt nie jest skierowany do firmy, tylko do CZŁOWIEKA. Do Czytelnika, Odbiorcy. Druga kwestia, to fakt, iż jest to nasz autorski pomysł, pomysł, za którym stoi nasze marzenie i pragnienie zrobienia czegoś dobrego/fajnego/zajebistego/innego *niepotrzebne skreślić.  Projekt nie musi mieć partnera w oczywistej firmie, nie szukajmy na siłę prostego powiązania. Cykl rozmów autora objęty został mecenatem firmy Orange. 

Kondrad pokazał, jak stworzyć taki projekt-  początek, koniec, realizację i wielki finał. Wykazał się nie tylko oryginalnością, ale dla mnie, wszystkim pokazał, że nie liczą się zasięgi bloga, liczby, ale przede wszystkim wiarygodność człowieka i jego reputacja. 

Pomysł, który tworzymy, powinien być na tyle ważny dla nas, że sami bylibyśmy nim zainteresowani, oglądając go u kogoś innego. Powinien zawierać w sobie odpowiedzi na pytanie: czego chciałbyś/chciałabyś się nauczyć ?

Technicznie autor zaczął od stworzenia MAPY MYŚLI do projektu. A koncept ten zawierał w sobie przede wszystkim, to kim MY jesteśmy jako autor i co chcemy przekazać Czytelnikom. Dopiero na szarym końcu pojawia się temat tego, co ten projekt daje firmie.  Oczywiście projekt taki musi mieć oszacowany budżet. Poszukiwanie wsparcia finansowego, dla zrealizowania czegoś, co jest dla nas ważne, może odbywać się poprzez crowdfounding, lub próbę dotarcia do firmy- mecenasa.

Istotną kwestią, którą poruszył autor to kolejność ruchów. Wpierw powinniśmy wystąpić z propozycją spotkania, na którym pokażemy swoją prezentację, dopiero później wysłać email, złożyć propozycję. Spotkanie to jasny przekaz, inwestujemy swój czas, bo nam zależy. Chcemy pokazać siebie, jako osobowość. Poznać człowieka, który - jeśli wejdziemy we współpracę, nie będzie nas traktował jako liczby, tylko jako OSOBĘ. Kierujmy się do firm, nie do agencji. 

Myśląc o propozycji projektu dla wybranej firmy, zwróćmy uwagę na jej slogan reklamowy, politykę firmy. Ale nie zapomnijmy, że liczy się nasz pomysł, a nie jego dopasowywanie do marki. Projekt ważny jest dla mnie i w moim odczuciu dla Odbiorcy. Marka/firma jest na samiusieńkim końcu! Clue sprawy to IDEA, która nam przyświeca.

Sama prezentacja powinna poza wstępem, rozwinięciem, zakończeniem , zawierać informację o nas, możliwie- referencje, opinie innych. Pamiętajmy, jeśli dobrze nam pójdzie, zobaczy ją nie tylko przedstawiciel firmy, ale pewnie kierownik/dyrektor/prezes.

Projekt powinien zostać zapowiedziany, wśród zaprzyjaźnionych blogów, wzbudzać zainteresowanie na kanałach social mediowych. Jeśli mamy znajomych w radio, prasie - idźmy do nich o tym porozmawiać. I pamiętajmy, że uczymy się w trakcie projektu. Z pewnością na etapie jego tworzenia i oby realizacji, popełnimy mnóstwo błędów. Nie zapominajmy również, iż Ludzie potrzebują oglądać, uczestniczyć w czym, co wniesie w ich życie pewną wartość.


REASUMUJĄC:
  • twórzmy niebanalne projekty 
  • niech zawierają w sobie ideę
  • dla projektu zróbmy profesjonalną prezentację
  • sięgamy do zaplecza prasy/radia w miarę możliwości


Aspekt grzechów podczas blogowania został liźnięty przez Monikę Czaplicką. Piszę z przekąsem, bo część wymienionych przez nią grzeszków była dość mocno infantylna. To, co utkwiło mi w pamięci to fakt, iż firmy nie przychodzą współpracować z blogami z uwagi na ich zasięgi, ale dlatego, że blog posiada specyficzny zasięg, nie będący ofertą na rynku. Pytani o statystyki, powinniśmy odpowiadać, że takowych nie ma, bo to są LUDZIE. Nasi Czytelnicy. I tak należy ich traktować. 

Pamiętajmy aby nie kupować bezmyślnie lajków na nasze fanpage. Ja wiem osobiście, doskonale wiem, jak fb obcina zasięgi. Moich wspaniałych, wyjątkowych Odbiorców tam jest ponad 6000, ale moje posty docierają raptem do 1/6 z nich. OKROPNOŚĆ! Zdarza mi się, rzecz jasna, że doklikuję na fb, aby wyświetlił większości. Ale to, co innego, niż fanpage, na którym widzimy 10000 i wielokrotności kciuków w górę, po czym, pod danym postem 3 kciuki i zero komentarzy. Widać wtedy, że fanpage ma kupione lajki i agencja widzi to doskonale ;) Gdyby firmom zależało na tych kupionych kciukach, zamiast do Ciebie-blogera, sama poszłaby sobie kupić na fb reklamę.


REASUMUJĄC:
  • kupowanie facebooka to zło
  • nie ma statystyk, są ludzie

Michał- petarda- Szafrański. Nie wiem, komu trzeba przedstawiać tego Pana, ale jeśli zadajecie sobie pytanie "Jak oszczędzać pieniądze?" to jego blog na nie właśnie odpowiada. Podczas BCP autor poruszył wątek po prostu życia z bloga, czyli zmonetyzowaniu go.

Podkreślił, że gwałtowne otwieranie firmy, np. sklepu bazując na blogu, to wchodzenie w koszty. Wiem, o czym mówił, bo mam pracownię i co miesiąc płacę czynszu najmu, energię, podatek.  Wychodzi na to, że mądrzej zacząć od afiliacji, tworzeniu szkoleń, poradników i przede wszystkim WŁASNYCH PROJEKTÓW. Z czasem udział w konferencji także staje się dodatkowym zarobkiem.

Nie należy też zapominać o własnej marce. Produkt pozablogowy jest rzecz jasna drogi, wchodzimy w koszty produkcji, utrzymania, sprzedaży, podatków. Zdecydowanie korzystniej będzie zrobić warsztaty dla kogoś.

Autor- bazując na swoim przykładzie- ujął swój cel, na którego realizację dał sobie dwa lata. Nieprzekraczalny termin na osiągnięcie sukcesu, którego się nie wstydzi i wprost o nim opowiada. Z kluczowych kwestii wymienił tą właśnie terminowość, nacechowaną też moim zdaniem zadaniowością oraz  angażowanie swojej społeczności.

Jego przykład posiada pewną b.ważną cechę- zabezpieczenie. Autor, odchodząc z pracy, posiadał margines bezpieczeństwa, oszczędności, aby podjąć to ryzyko. Czy mamy prawo to oceniać? W moim odczuciu nie, bo wszakże kto nam broni poczynić oszczędności i skoczyć na głęboką wodę?

Autor podkreślił, jak we współpracach ważna jest komunikacja, ale prawda jest też taka iż SUCHEJ nitki nie zostawił na agencjach, z którymi komunikacja jest ok, do dnia wystawienia faktury. Oberwało się reprezentantowi jednej z agencji, który przyznać się musiał iż płatności nie zawsze są w terminie, a wystarczyłoby zakupić w banku usługę faktoringu (doliczyć jej koszt ok 5-10% wartości kontraktu do umowy) i spać spokojnie. 

Sporą część prezentacji zajęły przykłady, ukazujące, jak różne źródła dochodu mogą być z prowadzenia bloga: afiliacja, kampanie, własne projekty, sprzedaż produktów, prowadzenie szkoleń, warsztatów. Bo prawda jest taka, że jeśli już zabieramy się za pisanie bloga i robimy to dobrze, to czemu mielibyście nie zmonetyzować swojej wiedzy???

Trzy słowa utkwiły mi podczas prezentacji Michała Szafrańskiego: rzetelność, wartość i budowanie zaufania.

W części prezentacji autor opisując składniki własnego projektu wymienił : dodatnią wartość dla Odbiorców, odpowiedź na pytanie : jak zrobić ten projekt, znalezienie partnerów i przedstawienie im całego projektu od strony naszej idei i wartości dla Czytelnika, a dopiero na końcu dla firmy. Widzicie korelację dla wystąpienia Konrada Kruczkowskiego? Ja potężną! Kiedy firma zobaczy już tą wartość, istotne by poprzeć to pewną matematyką (chociażby zasięgi). Finalnie liczy się jednak efekt projektu, a nie wspomniany zasięg.

Jeśli jesteśmy przy finale, z pewnością w głębi Waszego sumienia powstanie pytanie: To dlaczego nie wszyscy zarabiamy na blogach?
Bo należy sobie szczerze odpowiedzieć, czy 
\ drogi blogerze, youtuberze, twórco jesteś tylko mega zainspirowany,czujesz falę przemyśleń, chęć zmiany, poprawienie czegoś, co robiłeś/łaś dotychczas źle?  Czy jesteś gotowy do działania ?!
Nie pozwól opaść tym emocjom, tylko zabierz się do roboty, bo tylko od Ciebie zależy, co zrobisz z informacjami, które tutaj przeczytałeś/łaś! 

I jeszcze jedna ważna rzecz!

Jeśli masz wśród znajomych blogerów/youtuberów/twórców, nie bądź liskiem chytruskiem- UDOSTĘPNIJ im ten post!
Im więcej blogerów będzie się uczyło, tym bardziej wartościowe strony znajdziemy w sieci i wzajemnie będziemy dzielić się wiedzą. Skopiuj link, podaj go dalej,zaszeruj na fb!


Zdjęcia dzięki uprzejmości Conchita Home :)


« Nowszy post Starszy post »

Komentarze