27.05.2016

Czemu warto rozmawiać (o designie) ?


W miniony piątek uczestniczyłam w spotkaniu "DYSKUSJE o designie". Na zaproszenie organizatora wnetrznosci.com, wysłuchałam arcy ciekawych wykładów w formie panelu dyskusyjnego- Kasi Gal, autoki bloga Home Glamour Now i Dagmary-Musisz to zobaczyć- Jakubczak, z bloga forelements.pl


I trochę chciałabym Wam dzisiaj pogaworzyć o tym, dlaczego warto o designie rozmawiać i co wnoszą takie spotkania do mojego -refreszingowego- życia ? Może odnajdziecie wartość dodaną, dla Waszego ;)

Bo nie są bezsensowne rozmowy o niczym! To spotkania, podczas których wywoływane są w nas emocje, a z czego to wynika napiszę za chwilę. Zacznijmy od kilku suchych faktów:)

Spotkaliśmy w ciekawym miejscu, to przestrzeń pofabrykancka, lub, jak kto woli z definicji, post industrialna. MilioNOVA.  To showroom,w  którym możecie napotkać ciekawe projekty, od lampek, przez sofy, dywany na świecach skończywszy. Ah! I jest nawet Mini COOPER ;)


To zawsze okazja do poznania nowych osób. Nie zawsze blogerów, ale nie o to przecież chodzi. Warto spotykać się ludźmi i rozmawiać. To poszerza nasze horyzonty, otwiera czasem oczy, znosi klapki wiszące na postrzeganiu pewnych tematów. Jestem zwolenniczką rozmowy, uważam, że to jest do droga poszukiwania. Wiem, brzmi to górnolotnie, ale miewam i czasem takie refleksje ;)

Kiedy zamykamy się w wąskim gronie ludzi, często się szufladkujemy.  Na podobne poglądy, na utarte myślenie. Nowi ludzie ze swoimi własnymi poglądami to dla mnie zawsze powiew świeżości. I ja to uwielbiam !



Spotkanie rozpoczęła architekta Kasia Gal. W wyważony sposób zachęcała nas do dyskusji, opartej na trendach spostrzeżonych podczas tegorocznych Isaloni .

Sporą część panelu Kasiu zajął temat kuchni. I powiem Wam, że bardzo mnie to zaintrygowało. Autorka wyraziła swoje zmartwienie tym, że jeśli w temacie przestrzeni dziennych, mamy coraz większy wybór materiałów i rozwiązań, o tyle dla kuchni ciągle gnijemy w tym samych. Efekty, które można uzyskać zmianą percepcji, były dla mnie zaskakujące. Kasia pokazała np. fronty szafek wykonane z płyty grubości 0,5 cm. Wyobrażacie sobie? Nie chodzi tyle o wywołanie szoku- samego w sobie, tylko o fakt, iż te rozwiązania niosą za sobą pewien praktyczny aspekt, a także estetyczny. Spodobało mi się stwierdzenie autorki, iż kuchnie zyskują lekkości. 


źródło

Zabudowa kuchenna to potężny element architektury naszych mieszkań i domów. Taka nietypowa grubość blatów, faktycznie może zdjąć "ciężar" z tego fragmentu wykończenia. Zostałam tym dogłębnie zaintrygowana ! Ponadto dużo zostało powiedziane o naturalnych materiałach. Jakich? Oczywiście drewno! Ale czy zwykłe drewniane blaty? Nie! Postarzane, rustykalne. Trochę loftowe. Pokazujące szlachetność materiału i możliwości pracy nad nim. Nie powiem, że taka kuchnia mieści się w mojej estetyce, ale zdecydowanie jest interesująca. Kolejnym zaskakującym elementem były wpuszczane w blat zlewy, zintegrowane z blatem. Dla minimalistów z pewnością będzie to bardzo pożądany element wykończenia kuchni.


źródło

Kasia mówiła również dużo o kamieniu. Poza tym iż we wnętrzach pojawią się ciemne kolory, to właśnie na wykończenia z kamienia zwróciła dużą uwagę. Te dwa trendy mają być obecne we naszych domach i mieszkaniach już niebawem. Gotowi na zdejmowanie paneli?


źródło

Drugim panelem, był odczyt i dyskusja z Dagmarą. Dagmara nie tylko mówi o designie w interesujący sposób, ale wyciąga smaczki. Takie, jak ja lubię najbardziej. Niszowe, kolorowe, multi kulti rozwiązania, która w jednym wiadomo, egzemplarzu, mają wnętrzom nadawać prawdziwego eklektyzmu i charakteru. Autorka to interesująca osobowość, nie bojąca się mało sztampowych rozwiązań. W jej domu "pachnie" meksykiem, więc zaglądajcie na jej bloga czym prędzej! Podczas panelu Dagmary dużo dyskutowaliśmy o braku dostępności innych rozwiązań niż np. gotowe komplety mebli do salonu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele firm i dobrze było poznać ich stanowisko, porozmawiać o tym, z czego to wynika, ale może również zainspirować to większej odwagi w tworzeniu katalogów, czy kompozycji sklepowych, które powinny być nieco bardziej urozmaicone. Oczywiście było także sporo o kolorze. Wiecie jakie kolory wymieniane były najczęściej? Zielony i żółty! Co mnie osobiście, bardzo, bardzo cieszy, bo aktualny niedosyt we wnętrzach kolorów, może w końcu zostanie ZDETRONIZOWANY!


źródło
źródło


Przestrzeń, w której się spotkaliśmy również dodawała sznytu dla całego spotkania. Otoczeni designem, wręcz potrzebowaliśmy o nim rozmawiać! 


W dyskusjach przewijał się temat retro, mebli z lat 50-tych, 60-tych i 70-tych, które śmiało wkroczyły na salony. Wątków było poruszone tak wiele, iż nie jestem ich w stanie wszystkich powtórzyć. Mogę Was tylko zachęcić, abyście rozmawiali.

Rozmawiali o designie.




Dziękuję za możliwość udziału w spotkaniu.
Czuję się zainspirowana i poruszona.



« Nowszy post Starszy post »

Komentarze