22.01.2016

Jak odnowić stół PRL ?


Serial o remoncie mieszkania, Home refreszing PO poszedł w świat. Od samego początku gryzł mnie dylemat: wpierw pokazywać pomieszczenie z projektami DIY i renowacjami, czy odwrotnie?


Nie chciałam w nieskończoność przeciągać publikacji całego wnętrza, więc moja sypialnia, była pierwszym pomieszczeniem, które Wam pokazałam. Teraz po kolei odkrywam projekty z tego pokoju. Widzieliście w miniony piątek oświetlenie, a przed Wami jeszcze metamorfoza biurka.

Podobnie ma się sprawa z salonikiem, do którego samodzielnie zrefreszingowałam komodę i stół. Komoda PRL i stół z tej epoki. Jak już mnie znacie, to wiecie, że kocham odnawianie mebli i chciałam po raz kolejny pokazać Wam, że to renowacje z cyklu : zrób to sam. Nie mam tutaj czynności, której nie wykona nawet laik w temacie,więc zachęcam!
Tym razem chcę pokazać w pierwszej kolejności meble, a dopiero po nich pomieszczenie. Zresztą dopiero w miniony weekend zrobiłam sesje foto i filmik, które muszę po godzinach pracy obrobić. A jest co ! :D



Dzisiaj przed Wami: metamorfoza stołu!


Niektórzy z Was, uczestniczyli w niej on-line. Pamiętacie? Pytałam Was,działając w pracowni, po zeszlifowaniu starego lakieru, co dalej :) Bo wahałam się, czy i jaki dawać kolor na mebel :)


Rozkładany stół PRL wymagał użycia:

1. Szlifierka (do zdjęcia starego lakieru). Ja użyłam szlifierki oscylacyjnej z końcówką delta. Papier ścierny- zawsze zaczynam od wysokiej gradacji minimum 120, jeśli stary lakier schodzi, to zostawiam, jeśli nie, to zmniejszam gradację, na 80-100.
2. Farba, do pomalowania elementu. Ja wybrałam kredową.
3. Wosk, do zabezpieczenia nóg. Wosk pszczeli.
4. Lakier akrylowy, do zabezpieczenia blatu. Najzwyklejszy dostępny w każdym markecie budowlanym.

Przepis z lekką dawką humoru:


A tak serio. Samo szlifowanie, delikatnie, ściągało stary lakier, bejcę, odsłaniając piękny, matowy orzechowy fornir. Serio, miałam banana na twarzy, bo czasem czuję, że coś wyjdzie ładnie- ale aż tak ładnie tym razem? :) Oceńcie ten proces:


Widać gołym okiem, z lewej strony stół jest oczyszczony.
Ten fornir to skarb!





Tak wygląda blat po oczyszczeniu, nogi jeszcze nie ruszone.
No nówka sztuka, nie śmigana!



Później musiałam oczyścić boki i stelaż stołu: 


Po oczyszczeniu, postanowiłam ten pierwszy pas pod blatem pomalować na biało:


I gotowe! Blat polakierowałam kilkakrotnie lakierem akrylowym - ponieważ będzie mocno eksploatowany. Zaś nogi- woskiem. 


Tak stoliczek wygląda w kilku wąskich kadrach już w domu.
Nie jest idealny, ząb czasu go nadgryzł w kilku miejscach.
Ale takiego go kocham!





Meble z PRL mają to do siebie, że projektowano jest tak, aby były wielofunkcyjne. Ten stół ma raptem 70 cm szerokości, ale można go rozłożyć ;) Wówczas spokojnie zje przy nim 6 osób :)


Złożony jest idealny dla dwóch osób. Widzicie kącik w mieszkaniu, jeszcze nie umeblowany do końca i moje ukochane dywany!


Stół z dekoracją prezentuje się moim zdaniem wybornie.




Część z Was wie, że mam fiksację na punkcie figurek hipopotama. W sypialni też możecie ich sporo zobaczyć :)



A tulipanami próbuję odczarować wiosnę. Czekam na nią!





Na dzisiaj to tyle :)
W pełnej kompozycji zobaczycie go już za tydzień :P

Ah jeszcze, przed i po :



Mam nadzieję, że udowadniam po raz kolejny, iż perły PRL mają swój urok, cudny polski design i z powodzeniem stare meble wracają na salony. Lubię łączyć je z bardziej nowoczesnymi egzemplarzami. Widzę ich historię  i odczuwam olbrzymią satysfakcję, kiedy zabieram się za odnawianie mebli. Czasem jest to bardzo żmudna praca, ale warto. W szczególności jeśli mebel ma walor sentymentalny, bo stał u Waszej Babci, czy Mamy. Namawiam gorąco do odnawiania. Drugie życie mebla, które możemy mu dać, to tworzenie nowej historii. Z pewnością piękniejszej niż tej w piecu, czy na wysypisku.














« Nowszy post Starszy post »

Komentarze