26.01.2016

Jak odnowić starą komodę PRL ?


Nie twierdzę, że trzeba mieć w domu tylko meble używane, ale moim zdaniem, jeśli lubimy konkretny styl, to łatwo znaleźć ciekawy design, w szczególności w Polskiej historii. I nadać mu nieco współczesnego sznytu ! Bo meble "inspirowane" lub "podobne", będę zawsze tylko.. "prawie".


Ja nie posiadałam się z radości, kiedy wiele miesięcy temu zadzwonił do mnie znajomy i rzucił do telefonu: "Komoda PRL, retro, vintage, jak zwał,tak zwał, w dobrym stanie, zabierasz?".

Wie doskonale,jak kocham odnawiać meble, więc chyba tylko mnie podpuszczał skubaniec. Dla pewności poprosiłam o foto:



No niby bez kluczyków i widoczny ślad po nadstawce. Ale myślę sobie- dam jej drugą szansę. Za te nogi. M. , jak zwykle, nie uśmiecha się na widok mojej mordki zaczynającej zdanie "Wiesz są takie meble...". Bo wie, że czeka Nas noszenie, wożenie, i jak to mawia "Ja nic z tego nie mam". Haha :D Tym razem, wiedziałam, że będę robiła tą komodę do naszego mieszkania, jak je w końcu wyremontujemy, więc mówiłam- będziesz miał mebel boski w chałupie. Inna sprawa, że M. rzadko jest w domu, i tutaj ukłony w stronę przyjaciół z firmy AP PROJEKT. Autka od nich można wypożyczać na całą Europę. Więc jakby ktoś wracał do kraju lub wyjeżdżał- wiecie gdzie dzwonić <3

A wracając do komody. Pokazałam Wam już jej brata- Stół PRL, który odnowiłam do nowo powstającej strefy dziennej- saloniku. Czytaliście i oglądaliście, mam nadzieję, tutaj-klikamy. Śmiało!

Sama komoda wymagała podobnej pracy,co stół. Czekało mnie: szlifowanie mebla, woskowanie, malowanie mebla, dodawanie mu mojego charakteru :)


Do pracy wykorzystałam:
1. szlifierka
2. wosk
3. farba akrylowa
4. tapeta 
5. spray



Po kolei: wpierw wyszlifowałam mebel. Zlazł dość brzydki lakier, ciemny. Żadna piękność. Liczyłam, że wyjdzie cudny orzechowy fornir, tak, jak przy stoliczku:


Ubytki w komodzie, po zdjętej nadstawce, zeszlifowałam i uzupełniłam szpachlą akrylową. Ponieważ na blacie widoczna była konstrukcja wspierająca nadstawkę, wiedziałam, że blat i boki pomaluję farbą. Pierwsze drzwi z lewej nawet po zeszlifowaniu, nie wyglądały zbyt cudownie. Zdecydowałam więc, że okleję je tapetą. W świetny, geometryczny, pastelowy wzór. Chciałam by komoda była funky, wesoła, przyjemna. Do kremowej farby na blacie i bokach, pastele z tapety wpasowały się idealnie, zaś by odróżniała się od podłogi, dałam jej biało-złote kopytka. Efekty pozostawiam Waszej surowej ocenie! Ale pamiętajcie, to, że ja mebel pomalowałam na jasny krem i dodałam tapetę, nie znaczy, iż Wy musicie zrobić podobnie. Być zdecydowałybyście tylko zawoskować mebel. Albo pomalować go na indygo? Pokazuję Wam po prostu, co można uzyskać z takiego mebla. Więc pędzle w dłoń!


Mam nadzieję, że lubicie kolory, bo jak nie, to będą Was szczypały oczy :) Moja "kompozycja" na komodzie to:
Wazon z kropkami złota i malowana butelka (by me), cudny syfon z PRL od Kasi z Architekt na szpilkach.


Drewniany hipek pojawia się i znika:)


Nie może zabraknąć zieleninki. Mój karczoszek,czyli hiacynt. Chociaż myślałam, że hortensja  :) 


Jeśli zastanawiacie się czy ten zaczepisty, w drewnianej okleinie, gramofon Elac działa, to spieszę z odpowiedzią- działa :) Muszę mu tylko przywieźć amplituner i zakupić dwa nowe, nieduże głośniki- btw. może macie coś do polecenia?



Jak się popatrzycie dłużej na zdjęcie poniżej, to widzicie, czemu dałam biało-zlote skarpetki. Aby nie zlewał się mebel z naszą drewnianą podłogą :)


Książki, na których siedzi Budda, służą dzisiaj za osłonkę dla dekoderów.
Ale stworzę coś ładniejszego, jak tylko znajdę czas:)


W sypialni widzieliście walizki, a na komodzie malutki globusik. Lubię takie drobiazgi, te detale. On ma również za zadanie przypominać, że warto jeździć!


Czemu mam tyle figurek w domu? Poza hipopotami, kiedyś interesowałam się buddyzmem. Może nie tą ascetyczną częścią, ale medytacją. Figurki zostały i lubię stawiać je obok hipków. Budda się uśmiecha i ja się też uśmiecham :D






The END!

Aaaa! I porównanie przed i po:



Podoba Wam się? Kciuki w górę, piszcie proszę, co sądzicie? Pokazałam Wam tym samym dwa główne meble do strefy dziennej, które samodzielnie odnowiłam. Jak prezentuje się salonik w pełnej krasie? Czy nie jest za mały? Czy jest wystarczająco miejsca w nim? I co ja tam właściwie zmieściłam?








« Nowszy post Starszy post »

Komentarze