20.10.2015

Moje mieszkanie, część III: kuchnia


Zacznę od tego, że tego posta piszę od... 3 marca br. To jakiś rekord chyba. Drugą ważną info jest fakt toczonego się w moim mieszkaniu remontu. Kuchnia szczęśliwie przeszła go trzy lata temu i obecnie czeka ją (prawdopodobnie) niewielka przebudowa.
Obiecałam w tym roku pokazać kilka swoich kątów, nie żyję jednak w żadnym designerskim lofcie (choćbym chciała), tylko w przeciętnym M3. To moje 48m2, na 9-tym piętrze w wieżowcu, w centrum Łodzi z niebanalnym widoczkiem- z uwagi na brak wysokiej zabudowy poza tym budynkiem w okolicy. O widoczku pisałam tutaj. Aranżuję swoją przestrzeń zgodnie z humorem i marzeniami, krok po kroku tworząc gniazdko odpowiadające mojemu charakterowi. Dziś podzielę się z Wami kuchennym zakątkiem. 

Kiedy weszłam do tego mieszkania pierwszy raz, tuż za (p)rogiem, tudzież przedpokojem zobaczyłam przestrzeń przystającą do kuchni, aka jadalnię:


No dramat, tak wiem:) Na tą przestrzeń miałam różne projekcje. Meblościanka- dosłownie mebel pełniący funkcję ściany, została usunięta i zastąpiona inną, bardziej otwartą zabudową, o której czytaliście tutaj->klik. Zaś w miejscu stoliczka i krzeseł, stała przez jakiś czas moja jadalnia, później było to miejsce,w którym refreszingowałam sobie różne przedmioty. Obecnie udało mi się wynająć pracownię , a funkcja jadalni dla tego miejsca, wymiesza się z wypoczynkiem, salonikiem. Sami niedługo zobaczycie. O wybieraniu sofy dla tego miejsca, pisałam w tym wpisie, klik.
Zanim pokażę kuchnię, ponownie, dodaję arcyamatorski rzut mojego mieszkania, abyście co nieco więcej zrozumieli z tej aranżacji:) Jak już wiecie, remont zmieni ten rzut nieco. Sypialka jedzie do salonu, o czym czytacie tutaj, klik. Jadalnia staje się mikro salonikiem.



Skupiając się na kuchni, zwróćcie uwagę iż jest przy niej balkon, o którym czytaliście tutaj, klik. Balkonik żeby było dokładnie, we Wrocławiu nazywany też dyplomatycznie "miejscem gdzie udajemy się po spożyciu, kiedy wiemy, że nie dobiegniemy do łazienki";) Balkonik jest wystarczający na dymka dla dwóch osób, na wystawienie na parapet garnka czy zasadzenie na wiosnę ziół:) Zimą to spiżarnia rzecz jasna. Jak wyglądał latem? Czytaliście o tym w tym wpisie- najchętniej czytany wpis EVER! Klik!

Balkon dla tej kuchni jest jednocześnie zaletą i przekleństwem. Wyjście nań, tzn. drzwi balkonowe, skutecznie odebrało kilka nasuwających się rozwiązań aranżacyjnych. Jak widzieliście na pierwszym zdjęciu, cała kuchnia była oddzielona od jadalni meblościanką z drzwiami. Pierwszym krokiem, który miałam w głowie to usunięcie tego elementu i stworzenie wyspy kuchennej.





Jeśli pierwsze co się Wam nasuwa- po co w ogóle zrobiłam  wyspę kuchenną to spieszę z odpowiedzią. Jak widzicie drzwi balkonowe otwierają się do środka- balkon jest zbyt mały aby otwierały się na zewnątrz. Zaś rozmiar łazienki skutecznie uniemożliwił wstawienie tam pralki. Pralka musiała zostać więc w kuchni .Obok niej stoi kuchenka gazowa z piekarnikiem, dalej zmywarka, i mieści się już tylko szafka rogowa ze zlewem. Jak łatwo zgadnąć z tej wyliczanki lodówka na ścianie z płytkami już by nie stanęła. Chociaż aktualnie, ze stolarzem, pracujemy nad możliwą przebudową:)
     To nietypowe M3. Ta przestrzeń między wejściem do mieszkania, a kuchnią i dodatkowy malutki przedpokój prowadzący do łazienki oraz sypialni są niespotykane. Ba. Jest to jedyny taki wieżowiec w Łodzi. Ma ciekawą historię, ponieważ powstał w latach 60-tych i początkowo miał być akademikiem. Charakteryzuje się tym, że ma jedną klatką schodową i długie,przeszklone korytarze z szerokimi parapetami na każdej kondygnacji. Docelowo miały to być miejsca spotkań na "dymka" dla studentów:) Moje mieszkanie szczęśliwie mieści się w końcu tego korytarza od windy. Jest szczytowe i dwustronne- wystawa okien wschód i zachód. Projektanci zakładali iż mieszkanie będzie zamieszkiwane przez dwóch studentów. Każdy będzie miał swój pokój i wspólną przestrzeń- kuchnia z jadalnią. Mały balkonik przy kuchni zimą miał pełnić funkcję spiżarki i/oraz palarni. Drugi balkon,biegnący wzdłuż całej zachodniej wystawy okien, jest bardzo długi i wąski. Miał być miejscem na rowery. Blok nie posiada też standardowego parteru,a w jego lewym szczycie znajduje się sklep. Przez wiele lat była tam kawiarnia. Napływ studentów w latach 60-tych znacząco przewyższył możliwości akomodacji żaków w tym budynku. Gmina szybko podjęła decyzję, aby rozpocząć budowę całego osiedla dla studentów- trzy przystanki dalej. Zaś mieszkania w tym bloku oddawała pracownikom pobliskiej Akademii muzycznej lub jako lokale socjalne.
    Deko się rozpisałam, ale historia tego wieżowca jest naprawdę ciekawa. Budził wiele kontrowersji, ponieważ w otoczeniu znajduje się niska zabudowa. Na ten przykład, po przeciwnej stronie mam wybitne towarzystwo "Bankowca". To czterokondygnacyjna  kamienica z lat 30-tych XX wieku. Jak domyślacie się z potocznej nazwy tego budynku, powstał dla pracowników banku polskiego. Swoim kształtem (litera L) przypomina statek. Obłe pierzeje u zbiegu ulic Narutowicza i Wierzbowej, tuż przy parku Staszica, w którego skraju stoi "mój wieżowiec". I tak właśnie po środku kamienic, z międzywojnia i kilku plomb z lat 60-tych jaki odważny "architekt" wstawił zielonego kolosa. Większości się on nie podoba, bo zasłania widok, stoi w parku, ja jednak za niego dziękuję. Tej panoramy nie da się przebić:)


    



Wracamy do kuchni:)

Tak kuchnia wyglądała, kiedy ją zobaczyłam. I wiecie co? Taka mi się spodobała. Gdyby nie fakt, że szafki były już mocno, mocno sfatygowane, nawet je bym zostawiła. Jak bardzo marzyłam o czerwonej kuchni z szachownicą, ten wie, kto mnie zna. I to wie do bólu, bo opowiadałam o tym wielokroć:) Ale przejdźmy do kuchni w wersji po, czyli z nową stolarką i z nowymi sprzętami, a także wyspą. Wyspę zobaczcie dokładnie, bo w trakcie remontu mówię jej "bey bey" :)





W końcu zniknie też boazeria. Którą wyłożona jest cała jadalnia i obydwa malutkie przedpokoje. Odmalowałam ją na biało, aby była znośna, bez żalu jednak żegnam ją podczas obecnego remontu. 



Docelowo pralkę przeniesiemy do łazienki. W trakcie kupowania mieszkania, fachowiec stwierdził, że żadna nie zmieści się we wnęce (pokażę Wam łazienkę niebawem). Ale w praktyce, po wizycie u sąsiada, wiem, że kłamał gamoń jeden! Zbierzemy fundusze i odzyskamy kilka szuflad w tym miejscu.


Nie jestem jakąś wybitną kuchareczką. Nawet wprost napiszę, nie przepadam za gotowaniem. Wolę młotek, meble, farby. Co prawda, nie trzymam butów w piekarniku niczym Carrie Bradshaw, ale kuchnia to dla mnie dodatek w mieszkaniu. Jeśli zaś chodzi o dodatki... Ekspres do kawy to sprawa priorytetowa. Poza tym wyszperane przeze mnie starocie :)







Wiecie skąd to wgłębienie i płytkie szuflady? Wyspa nieco zabrała z przejścia i trzeba było plastycznie zmienić tą część szafki. Docelowo, chcę przesunięcia zlewu i wstawienia w tym miejscu lodówki. Aby nie zajmowała już miejsca między kuchnią a jadalnią-salonikiem:)



Ta podłoga wraz z widokiem była powodem nabycia tego mieszkania. Mimo, że ta szachownica nie jest idealna, dla mnie jest jak skarb. Padały propozycje- wymień na nową szachownicą. Ale to byłoby udawanie. To jest retro szachownica i ją uwielbiam:)


Wyspie kuchennej mówimy do widzenia. Lubię ją, ale zamiast jadalni powstanie mały salonik i wyspa będzie niepraktyczna. Pozbywamy się jej aby kuchnia była otwarta zupełnie, aby stół z salonu wpływał do kuchni. Turkusowa ścianka- farba tablicowa, zostaje!


Lubię swoją lodówkę, ale... Jak tylko zarobię odpowiednią ilość piniądzów wiecie co sobie kupię? Co Waszym zdaniem idealnie pasuje do mojej retro kuchni w stylu milk baru? No tak, no właśnie... SMEG! Miętowy SMEG. Marzę o nim, śnię, pragnę. Mogę nawet dalej nie mieć samochodu. Kocham ich lodówki!




No to kończymy oprowadzanie Was po mojej mikro kuchni:)  Jest bardzo retro i bardzo nietypowa. Kto z Was ma balkonik przy kuchni w wieżowcu? :) No i widoczek- jak obrazek. Uwielbiam go!



Tymczasem ! Ja boksuję się dalej z remontem. Obszerne relacje Was czekają, nie martwcie się. Sama uwielbiam oglądać metamorfozy mebli i wnętrz, więc zamierzam Was sowicie obdarować znaczną ilością zdjęć :) W piątek pokaże Wam swoją koncepcję na przestrzeń "salonu" obok kuchni.






« Nowszy post Starszy post »

Komentarze