05.08.2015

Lipiec na instagramie


To moje pierwsze zestawienie z instagrama. Bądźcie łaskawi, a najlepiej ciekawi:)



Nie, nie jeżdżę tyle po mieście samochodem, ale coś z pewnością przekroczyłam... TYLE ZDJĘĆ wrzuciłam w lipcu na swojego IG, więc jeśli się ktoś zastanawia gdzie być ze mną najbardziej na bieżąco i najlepiej mnie poznać to właśnie tu, klik.

Wiecie, że to średnio 4 zdjęcia dziennie, nie wiem, czy dużo czy mało. Staram się nie zaśmiecać facebooka refreszingowego swoją gębą i ujęciami typu "mejking of", chyba dlatego instagram pęka w szwach.

Pierwszy, oficjalnie, wakacyjny miesiąc wkradł się przebojem:

Oczywiście chodzi o mój balkon:) Wąski, bo taki dostał przydomek spodobał się Wam bardzo, jeśli ktoś go jeszcze nie widział w pierwszej odsłonie, klika tutaj.


Jak ktoś myśli, że po refreszingu wąskiego, rozsiadłam się i leniuchowałam to wyprowadzę z błędu.

W lipcu miał miejsce - świetnie przez Was przyjęty- konkurs. Chodziło o pokazanie tego, co Wy refreszingujecie w swoich domowych zaciszach, pracowniach, garażach. Ponad 70 prac, 6 nagród i multum inspiracji. To nie jest koniec tego tematu, słowo!

Żeby nie było, że zaczął się konkurs, a ja czmychnęłam na leżankę (o której poczytaliście tutaj), to stwierdziłam, że czas zmienić wygląd wąskiego- na wschodni :) Widzieliście tą metamorfozę tutaj, klik.

I co myślicie? Że położyłam deski Gumi i bachnęłam się jak długa? Nie za bardzo! Dołożyłam swą małą cegiełkę w finale akcji:
UGOTUJ MI RAZEM, Angeliki z ugotowani.tv i jeździłam co weekend na wieś tworzyć kolejne refreszingi i fotografować dla Was wszystko skrzętnie!


Ledwo się skończył konkurs z Waszymi dziełami, pokazałam Wam jak samodzielnie zrobić cotton balls i ogłosiłam kolejne candy z dwoma zestawami orgyinalnych cottonków:) Pojechałam do Warszawy do telewizji (efekty pracy dopiero pod koniec września :( !) i ze zmęczenia w końcu rzuciłam się na leżankę na balkonie :D
Ja odpoczywałam chwilę, a Wy zakochaliście się w wykonie Piotra- nietypowym stoliczku na balkon z płyty OSB, klik

.
Później byłam już serio bardzo zmęczona. Chciałam przenieść bloga na swoją własną domenę, ale dalej nie umiem rozwiązać problemu znikających przez to Waszych komentarzy :( Smuteczek.
Pocieszenia szukałam w ramionach swoich prosiaków i jedzeniu:)

Aż powoli odzyskałam nieco wiatru w żagle i pokazałam Wam szybki sposób na refreszing starej ramy, klik.

I jak? Mało się działo?


Nagrywam dla Was filmów na potęgę. Więc subskrybujcie mnie na YOUTUBE, klik i kciuki w górę na zachętę-dla mnie:)
 Próbuję także swych sił na:

VINE, klik.

Przekonuję się do snapchata:)


Nie pozostawajcie więc obojętni, bo to wszystko aby szerzyć refreszing na potęgę !

Tymczasem, w piątek klasyk PRL'u. Bądźcie po 20:00.


« Nowszy post Starszy post »

Komentarze