08.07.2015

Co to znaczy współpraca? Czyli mój występ w radiu.


Ten wpis będzie równie spontaniczny, jak telefon który wczoraj odebrałam. Ale nie będzie o matematycznych równaniach, chociaż wydaje mi się, że to "podstawowe" należy sobie czasem przypomnieć.


Co się stało?


Wpierw dowiedziałam się o konferencji Łódź Bloguje, o której pisałam tutaj (klik). Wspaniałe dziewczyny: Paulina, Kasia, Monika, które zaprosiły mnie, leszcza, na to wydarzenia dając szansę poznania kilku tajników ze świata blogosfery i wielu wspaniałych ludzi. A nie wiem czy to tylko moja osobista konkluzja, bądź niewiedza (?) - nie znajduję wielu obfitych w relacje wpisów. I pozwolę sobie napisać czemu mnie to dziwi. Oczywiście, ja rozumiem, że to są informacje przekazywane przez prelegentów dla grona, które dostało się na konferencje, oczywiście, ja się zgadzam, że to wyróżnienie i nie chodzi o to aby, jak skryba notować każde słowo i później je przelewać w postaci relacji. Ale. No właśnie, przedstawienie ze swojej perspektywy takiego eventu pozwoli innym, wartościowym osobom, które budują swoją internetową przestrzeń liznąć tego świętego grala informacji. Czy ja się mylę?

Nie uważam się za gorszą od innych, co nie znaczy, że nie mam świadomości o istnieniu lepszych.

Ale co z tego? Każdy z nas ma jakiś talent, inny, różny od następnej osoby. Pytanie tylko, czy my się chcemy nim podzielić? Czy siedzieć w norze, chroniąc go niczym Gollum swojego "precious" ? No ja nie wiem. Ja nie chcę. Dużo umiem, gębę mam przyzwoitą, zdarza mi się wysławiać po polsku, ręce mam pracowite, nie specjalnie rozumiem, czemu ma służyć obudowanie się murem niedostępności i pokrzykiwanie czasami "Tylko ja! Tylko ja umiem!". No sorry, raczej nie tylko Ty :)
Więc współpracujmy.



Oho piszę sobie żeby ponarzekać? Właśnie nie. Oesu jak daleko chcę się odsunąć od marudzaczy, tych którym się nie chce ruszyć tyłka aby sięgnąć po to co ich kręci. Odsuwam się. Hen, hen.

No to piszę żeby komuś polizać siedzenie? Co, to , to nie.

Piszę, bo chcę zwrócić uwagę, że ludzie powinni ze sobą współpracować. Nawet Ci, którzy w jakimś sensie ze sobą konkurują. Tak, ja wiem: lajf iz brutal, biznes iz biznes, łocz jor bak, bicz. Tylko po czasie takie podejście odbija nam się czkawką i nie możemy dłużej patrzyć w lusterko. 

No to CO SIĘ STAŁO?

Takie niby nic. Zadzwonił do mnie dziennikarz z radia. Dostał namiar na mnie od Kasi, która organizowała konferencje. I powiedział, że chce porozmawiać. 


Cóż mogłabym gadać o sobie niczym katarynka, ale nie na tym rzecz polega, bo jest wiele osób, które warto oglądać/czytać- tak samo jak mnie:p- i o których nie sposób nie wspomnąć.

Zacznę od Kasi z Twoje DIY (oczywiście już kiedyś o niej wspominałam):



Kasia jest już tak popularna, że nie potrzebuje mojego polecenia, ale to nie jest polecenie tylko podziękowanie. Primo, raz jeszcze (i tak pewnie będzie do końca świata), chcę podziękować Kasi za jej otwartość w internetowej komunikacji ze mną. Warto podkreślić, że swoją popularność zdobyła ciężką pracą, orką (!), budując swoje DIY'owe imperium. U niej nauczycie się wszystkiego, co nie znaczy, że macie ode mnie uciekać :P
Kasia tworzy arcy ciekawe filmiki na vine (klik), wspiera wajnerów z Polski w grupie na fb (klik) i ma rodzinę, dom, i wyobraźcie sobie, że znalazła czas na początku aby odpowiadać mi na takie pytania "jak wstawić zawijanie tekstu?". Serio. Ja chyba wysłałabym sobie samej wiadomość- "Dojdź do tego samo smarkulo":) Proszę jednak do Kasi w takich głupich sprawach nie pisać, bo ja najwyraźniej swą głupotą zasłużyłam sobie na jej pomoc, ale ona ma ważniejsze rzeczy do roboty :)

źródło
Dziewczyny odezwały się do mnie zanim jeszcze poszły błyszczeć na ściankach telewizji śniadaniowej- to nie jest z zazdrości, no dobra trochę jest! Gratuluję Wam. Kit z zazdrością, pokazują, że trzy dziewczyny (współpraca, kooperacja) mogą tworzyć wspaniałe przedmioty i to bez pomocy chłopa. Było mi super miło kiedy wspomniałyście o mnie na swoim blogu- taki płotek refreszingowy, i mam nadzieję, że rzucona kiedyś hasłowo propozycja, zrobienia czegoś wspólnie, jest aktualna ? :P Wiem, zarobione jesteście, ale jak znajdziecie chwilę wolnego, to jadę do Was!

źródło

Dorota to właściwie mnie nie lubi. Przynajmniej tak wnioskuję czasem z jej kąśliwych niczym polnej żmijki komentarzy. Ale...
Ale muszę wziąć na poprawkę, że nie rozumiem np. jej poczucia humoru i może to wcale złośliwe nie jest? Trudno! Swoją arcy wszechmocną miłością i infantylnym, idealistycznym podejściem do życia wezmę ją uduszę :) Dorota to fajna babka jest, fajne rzeczy robi, chłopa nie zagania do roboty no i dom mam, znacie ją?



Piotrek z Pracowni Retro Concept, to mnie kupił od razu. OD RAZU! Ja mało jestem podatna na facetów, raz z wyczerpania :D, dwa, że mam swojego na stałe. Ale, jak ni z gruchy ni z pietruchy dostałam od niego karton drewnianych talarków to nie ukrywam zrobiła mi się dość miło. Powstała z nich świetna gra memory (klik). No i jak? Powstałaby gdyby nie prezent od Piotra? Aj dont fink soł. Piotrek to rzemieślnik, obce mu- choć to poprawia- sołszial medjowe historie, pomagam mu w tym zakresie,z tego co już sama pojęłam, lub co, przekazał mi ktoś mądrzejszy. I chociaż znamy się tylko z internetów, jestem więcej niż pewna, że już całkiem niedługo poznamy się osobiście przy okazji wspólnego projektu STAY TUNED!

Piotrek powiedział mi w jednej rozmowie telefonicznej:
Zróbmy to po amerykańsku!

Wiecie, co to znaczy? Ja wiem. Współpracowałam kilka miesięcy przy projekcie związanym z futbolem amerkańskim (nie wiem co ja sobie myślałam?) i poznałam fantastycznego człowieka Marka Philmore. Jego "fantastyczność" wybiega sporo dalej, poza jego aparycję. Okazał mi sympatię, wsparcie. Nauczył w kilka tygodni, że wspólnie, w grupie jest siła, że razem możemy zrobić dokładnie tyle ile nas jest, a w pojedynkę- no chyba każdy umie dzielić?
Zawsze spokojny, na luzie podchodzący do siebie samego oraz innych, ale dzięki temu skuteczny. Obce mu były chore współzawodnictwo (które próbują nam w firmach zaszczepić), złośliwości czy chamstwo. I cieszę się, bo kiedy Piotr wspomniał o zrobieniu czegoś w amerykańskim stylu wiedziałam, co ma na myśli...
Bez tej polskiej zawiści, malkontenctwa, zazdrości. 

Człowiek otwarty, to szczęśliwy człowiek, to mądry człowiek. Bo uczy się od innych i sam im coś przekazuje.
O takich wartościach wspominałam też przy okazji konferencji TEDx Woman.

Paula, do brzegu. Tak, lekkie pióro i te sprawy.

A więc zadzwonił do mnie dziennikarz i chciałam mu opowiedzieć o sobie, ale też o ludziach. Reasumując więcej powiedziałam o ludziach niż o sobie, dlatego musicie zostać ze mną w moim blogowym świecie i wspierać, kiedy na pozostałych spłynie fala sławy :)



Udostępniam Wam link do nagrania, wyemitowanego dzisiaj w Radiu Łódź, Kasia pliz wybacz z wrażenia powiedziałam vine. com zamiast VINE.CO , ale sformułowałam resztę tak, że mam nadzieję, zainteresowani będą wiedzieli o co kaman. 

Miłego odbioru:) Start 00:30 ;)


foto pierwsze i drugie: kaboompics.com
pozostałe: autorki/źródło wskazane
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze