22.05.2015

Metamorfoza starych taboretów.




Chwilę to trwało, wcale nie dlatego, że mi się nie chciało. Ale przygotowania do minionego kiermaszu zajęły sporo czasu i za taborety mogłam zabrać się dopiero w ostatniej chwili. Dosłownie w nocy przed kiermaszem:) Mój M. nie był specjalnie zadowolony kiedy do 1:00 naciągał tkaniny aby dobrze obić siedziska,ale jak zwykle pomógł mi bez komentowania. Część przygotowań- zdjęcie starego obicia i szlifowanie wykonałam u mamy w drewutni (o tym miejscu czytaliście tutaj, klik). Nagrałam też kilka amatorskich filmów, można się śmiać:)

Pomysł na taborety pojawił się, kiedy zobaczyłam je na aukcji i od razu chciałam je mieć i zrefreszingować. Wiedziałam, że będą kolorowe, że nogi będą surowe, a na nogach będą białe skarpetki. A było to tak....
Wpierw pojawiły się taborety, na fanpage'u faceta, który sprzedaje starocie. Od razu wiedziałam, że muszą być moje, te nogi! :

Później dotarły tkaniny z Bestsale.pl




A także pianka tapicerska (5cm), bo chciałam aby taborety były bardzo wygodne oraz klej tapicerski. Potem zaczęła się praca...




Z narzędzi potrzebne mi były:

  • taker tapicerski
  • młotek
  • śrubokręt

Krok 1. Demontaż starego siedziska.
Od razu nadmienię- naszykujcie sobie worek na śmieci, nawet jeśli robicie to na dworze. Stara pianka tapicerska- lub inne wypełnienie- które ma kilkadziesiąt lat jest skruszałe, raczej nie pachnie zbyt przyjemnie i szybko chcecie tą czynność mieć za sobą. I moje pierwsze,amatorskie video. Proszę o nieocenianie jakości obrazu,czy dźwięku. Film kręcony zwykłym telefonem. Moja osoba, także się musi wdrożyć:) Treść ma coś ze sobą nieść, nad formą będę pracowała-obiecuje! PS. tak wiem, nie w tą stronę:)



Krok 2. Wyciąganie starych zszywek- to wbrew pozorom nie zawsze łatwe zadanie. Czasami są tak zapieczone, że nawet tył takera tapicerskiego (który do tego służy), nie może się z nimi uporać. Ja suma sumarum musiałam użyć zwykłego noża:




Krok 3. Szlifowanie drewna. Nogi przeszlifowałam szlifierką, drobnoziarnistym papierem (220), aby nie zniszczyć struktury drewna. Stary lakier, lub lakierobejca, schodziły tak sprawnie jak lakier do paznokci:) 

Krok 4. Podklejenie nóg. Proszę od razu nie zarzucać iż mogłam nogi wyciągnąć i wkleić na nowo, bo gdybym mogła tak zrobić bez szkody dla drewna- tak by się stało. Nogi były wpasowane we wprasowane dykty. Próba ich wyjęcia mogłaby się skończyć połamaniem. Stolarz podpowiedział mi następującą metodę:




Krok 5. Nowe siedzisko- wycinanie gąbki tapicerskiej.
Z Bestsale dojechała także 5cm-owa pianka. Chciałam aby taborety zachowały swój oryginalny wygląd- nieproporcjonalnie grube siedzisko do chudych nóżek.



Przyłożyłam siedzisko taboretu do gąbki, wzięłam ołówek, odrysowałam a następnie wykroiłam potrzebny mi fragment.

Krok 6. Klejenie gąbki do drewna. Całe siedzisko sowicie wysmarowałam klejem tapicerskim. Jego konsystencja jest lekko żelowa. Dość szybko zasycha, a po zetknięciu z dłonią macie zapewnioną zabawę ze zmywaniem tego ze skóry- więc rękawiczki koniecznie :)

Krok 7. Tkanina. Do rozmiaru siedziska- np. 25x25 cm należy doliczyć zapas, na tzw. zakładkę. Oraz obszycie brzegów (ja nie szyłam, zaraz zobaczycie jak to sprytnie ominęłam). Minimum 5 cm, które musimy podłożyć pod siedzisko taboretu/krzesła. Ja odkroiłam ponad 10cm. Gdyś siedzisko ma 5 cm grubości (gąbka) plus 2cm (dykta).


Krok 8. Spód siedzisko- co z tym zrobić? No można pomalować chociażby,ale ja zapragnęłam tkaniny. Utrudniłam sobie zadanie, gdyż jak wspomniałam wyżej, nogi wklejone na amen, w dodatku pod delikatnym skosem. Mój pierwszy głupi pomysł poniżej:


Postawiłam taboret na tkaninie, w miejscu nóżek nacięłam delikatnie,  a następnie naciągnęłam jak rajstopy...... To jest miejsce, w którym możecie się śmiać :)


Jak widać pomysł do genialnych należał. Tkanina po naciągnięciu cała się zmiętoliła. Ta fuszerka podsunęła mi jednak inną koncepcję. Gdyż upierałam się dalej na materiał pod siedziskiem.


Przygotowałam cztery kwadraty (dokładnie to 12, bo trzy taborety). Jak wspomniałam szyć nie lubię, więc wykonałam zakładkę przy użyciu pistoletu na klej (aby brzegi tkaniny się nie strzępiły).

Przyklejanie tkaniny do siedziska- KOLEJNY BŁĄD. Nakropkowałam klej magiczny i te piękne kropki wyszły zaraz po przyłożeniu kwadratów z bawełny...


Poprawne rozwiązanie poniżej- dobrze rozsmarowany klej.


Następnie przyklejamy tkaninę.


Zakładkę zrobiłam tylko od wewnętrznej strony. Na zewnątrz użyłam również pistoletu z klejem na gorąco by przytwierdzić wystającą tkaninę do brzegów siedziska:



Po skończonym klejeniu spód taboretu prezentuje się następująco:



Krok 9. Materiał obiciowy. Taborety były już przeszlifowane. Miały przyklejoną grubą gąbkę, a także spód siedziska takerem tapicerskiem. Teraz czas na przedostatni krok- czyli tkanina. Wybaczcie brak zdjęć, ale robiłam to z pomocą M. o 1:30 w nocy przed kiermaszem :)



Po naciągnięciu na gąbkę tkaniny (M. trzymał), ja zaś wykonywałam zakładkę, i przybijałam do spodu siedziska. Na rogach (aby ich nie rozcinać i nie szyć), także wykonałam zakładkę/pliskę jak kto woli. Efekt za chwilę ocenicie sami.

Krok 10. Malowanie "kopytek". Rozważałam kilka opcji, ale ostatecznie padło na skarpetki:


Po zabezpieczeniu taśmą malarską, położyłam dwie warstwy farby akrylowej do drewna.

TADAM! Poznajcie Hyzia, Dyzia i Zyzia:

Hyzio:






Dyzio:



Zyzio, lub raczej Zyzia ;)




I w zestawieniu:






Oraz  w porównaniu, przed i po:



I jak się Wam podobają moje trojaczki? :) Lubicie odnawianie mebli, tapicerowanie, szlifowanie? Ja uwielbiam. Z pewnością dalej muszę się wiele nauczyć, ale te trzy, kolorowe sztuki bardzo przypadły mi do gustu.



TO   JEDEN  Z   12  PROJEKTÓW,
KTÓRE  SAMODZIELNIE  WYKONAŁAM
W  TRAKCIE  REMONTU,



« Nowszy post Starszy post »

Komentarze