07.04.2015

Poradnik o odnawianiu mebli. Pędzle, wałki, pistolety























Po jakichś niezrozumiałych dla mnie zawieruchach pogodowych sezon na wszelkiego rodzaju metamorfozy mebli i przestrzeni uważam za rozpoczęty! Ostatecznie wiosna ma się zadomowić około 10 kwietnia, więc mamy trzy dni na przygotowania. Bo zakładam, że macie coś do zrefreszingowania? :)

Poradniczek to moja amatorska wersja tipów, płynąca z doświadczeń, które już za mną, a które na początku nie wydają się takie oczywiste, gdy pierwszy raz chcemy coś malować. Ma na celu oszczędzić Wam kardynalnych błędów, na których sama się uczyłam. A także poznać Wasze wskazówki ;)

Poruszyłam już temat farb (z naciskiem na malowanie drewna):

Co do zasady rzadko używam lakieru. Ucząc się obecnie techniki transferowania na drewno coraz częściej. Dla mebli mocno eksploatowanych warto sięgnąć po takie zabezpieczenie. 


Słońce za oknem, każdy z nas cierpiący na aranżacyjne i dekoratorskie ADHD z pewnością przynajmniej raz był już w LM czy Castoramie:) Kiedy wpadamy na pomysł- "Ok, pomaluję to krzesło", po prostu jedziemy do marketu. Znacie minę sprzedawcy, gdy zaczynamy zdanie : "No wie Pan, krzesło jest takie (..), chciałabym uzyskać taki efekt (..), ile farby będzie mi potrzebne?".
Strudzony jegomość nie ma czasu pochłaniać naszej artystycznej wizji i odsyła nas zazwyczaj do działu farb/pędzli/lakierów. A tam obfitość i mnogość firm/pojemności/rodzajów produktów przyprawia nas o zawrót głowy. Sama tego doświadczam, gdy bez zastanowienia wpadam tam jak po ogień.. Trzy godziny później.

Jeśli podobne historie nie są Wam obce, dziś przybliżę nieco temat "narzędzi" do malowania. Pierwsze, nasuwające się nam na myśl:

PĘDZEL

Zwykły, płaski pędzel. Jaki efekt uzyskamy po pomalowaniu nim drewna? Jeśli powierzchnia jest oczywiście przeszlifowana i płaska:

Jeśli pamiętacie bieliźniarkę Grażkę to właśnie jej wąski kadr;)

tutorial z refreszingu bieliźniarki tutaj
Jeśli spytacie mnie czy  jestem zadowolona z efektu to odpowiem, że nie do końca. Trzeba bardzo uważać na wypadające włoski. Jeśli ich nie zauważymy w trakcie malowania, to potem pozostaje szlifowanie, albo patrzenie przez palce:) Ponadto pozostają takie mikro smugi.

Pędzle poleciłabym do nakładania bejcy i lakierów. W szczególności, że jedno i drugie nakłada się kilkoma warstwami. Nie widać wówczas charakterystycznych dla pędzla z włosiem kanalików:

źródło

źródło
Inna sprawa, iż czasem efekt "nieidealnego" pokrycia jest pożądany. Sprawdzi się, jeśli myślicie o uzyskaniu czegoś jak poniżej:





WAŁEK MALARSKI (GĄBKA)

źródło
Zdecydowanie na lepsze wyszło mi użycie wałka malarskiego, typu gąbka, co zastosowałam przy szafie Halinie:) Jak widać na załączonym poniżej obrazku w mikro ujęciu, wałek malarski pozwala uzyskać zupełnie inną strukturę niż pędzel. Z bardzo bliska nie jest ona oczywiście idealna. 



Jeśli przyjrzeć się z pewnej odległości wygląda to tak:

Natomiast z daleka, jak poniżej. Właściwie w ogóle nie widać żadnej struktury. Szafa ma jednolitą powierzchnię.

tutek z refreszingu Halinki tutaj
Jakie są ewidentne wady użycia wałka malarskiego typu gąbka? Pęcherzyki powietrza! Jeśli myślicie, że wsadzicie wałek do kuwety malarskiej i dwa razy przerolujecie, następnie rachu ciachu i po strachu to się niemiło zaskoczycie;P Pamiętajcie dobrze wymieszać farbę i poczekać, jeśli robiliście to zbyt szybko, aby pęcherzyki się rozbiły. Po przelaniu do kuwety farba powinna być jednolita, gęsta. Nie spieniona! Po umoczeniu wałka w farbie i zrolowaniu na kuwecie trzeba malować powoli i ostrożnie. Co do zasady, po pierwszym "przejechaniu" powierzchni bąbelki i tak się zrobią. Jeśli powoli przesuniemy ponownie wałkiem w tym samym miejscu, pęcherzyki powinny pęknąć. Po wyschnięciu, druga warstwa zdecydowania powinna pokryć wszelkie mankamenty. Ważne! Powierzchnia musi być przeszlifowana i gładka (odtłuszczona). Co jeśli nie jest? Liczcie na ślizganie się wałka po politurze, czy grubej warstwie lakieru. Odradzam takie malowanie, chociaż jest możliwe. Wówczas potrzeba przynajmniej trzech warstw i naprawdę ostrożnego, wolnego malowania. Malowałam tak kiedyś drzwi z farbą olejną. Nie było czasu na ich gruntowne oczyszczenie. Szybka przecierka i wio!

Inny przykład malowania drewna wałkiem malarskim:
To drewno jest jednak surowe i już na samym wałku widać, że będzie się zapowietrzał. Pamiętajcie skrupulatnie rozbijać pęcherzyki;)


PĘDZEL TYPU GĄBKA

Do czego nadaje się taki pędzel? Do gładkich powierzchni. Ja ostatnio użyłam go do malowania balkonowych poręczy. Ładnie wsiąka farbę, nie rozlewa się. Był zdecydowanie poręczniejszy od wałka, ponieważ na parapecie jest konstrukcja metalowej balustrady i łatwiej byłoby mi operować małą, płaską gąbką na patyku:)

Efekt, po dwóch warstw, to jednolita powierzchnia. Można stosować do szkła, drewna lub metalu. 

Czym jeszcze możemy malować drewno? 

PISTOLET MALARSKI

Od razu nadmienię iż moje doświadczenie z tym urządzeniem jest najmniejsze. I najgorsze. Ale tylko i wyłącznie z własnej winy. Miałam do czynienia z pistoletem natryskowym u wujka, który pokrywał nim meble (bejca, lakier). Co jest bardzo istotne? Pomieszczenie musi być wentylowane, maska, okulary, rękawiczki. Preparat, który wlewamy do pistoletu nie może być zbyt gęsty. Wlałam kiedyś farbę alkidową i jak się domyślacie urządzenie prawie wybuchło sikając gęstą mazią dookoła. Nie byłam ukontentowana:) Trzeba wiele wprawy by operować sprawnie tą maszynką. Podobnie jak farbą w spray'u- aby uniknąć zacieków należy nakładać cienkie warstwy. Uważać na miejsca zgięć, prostych kątów. Najczęściej używa się takiego pistoletu do malowania ażurowych elementów lub do malowania "hurtowego". Ja jestem zwolenniczką manualnej pracy, czyli pędzla lub wałka.


Jestem ciekawa czym Wy malujecie drewno? Zwracacie uwagę na przygotowanie powierzchni i macie w głowie efekt jaki chcecie uzyskać? Z pewnością kolejna część poradniczka będzie skoncentrowana na przygotowaniu różnych powierzchni do malowania, co mam nadzieję, będzie dla Was przydatne.
"







« Nowszy post Starszy post »

Komentarze