06.03.2015

DIY: jak zrobić pamiątkę/metryczkę narodzin dla dziecka?



Czy są wśród Was jakieś Mamy? Zakładam, że tak i dziś coś dla najmniejszych:) Ja jeszcze nie spełniam się w tej roli, za to mam trzy cudowne chrześnice. Jedna cudowniejsza od drugiej i od trzeciej!
A tak na poważnie, od dzieciństwa otoczona tuzinem sióstr ciotecznych, kuzyneczek, czuję miętę;) "Moja najmłodsza" ma już ponad półtorej roczku i czy jej się to podoba, czy też dalej tego nie rozumie, tak jak starsze poprzedniczki, otrzymywać będzie prezenty hand made. Wszak Ciocia Paulina błyśnie czasem talentem i być może podarek za kilka lat przysporzy i jej niewymuszonej, naciskami mamy, radości. Ale to nie jest blog parentingowy. To blog o refreszingu- zagrzmi ktoś. No i słusznie:)

Drugim słowem wstępu, chcę powiedzieć skąd inspiracja. Staram się nie powielać tego, co na szeroką skalę możecie znaleźć w internecie. Rzecz jasna nie ogarniam go w całości, ale tego pod różnymi kryptonimami i w różnych językach, w takiej postaci, jakiej Wam przedstawię- nie znalazłam. Szukałam i szukałam, były drukowane plakaty, dziergane metryczki, zdjęcia dzieci w szufladach nawet, ale tego co mi przyszło do głowy nigdzie nie napotkałam, więc pragnę się nazwać autorką tego projektu, pomysłu. Jeśli chodzi o punkt zapalny w głowie, to odwołam się do pokolenia Y, roczniki 80-te. Kto miał w domu taki plastikowy "pomocnik", często w łazience ?
archiwum allegro
Mój plastikowy był podobny do tego powyżej, ale zamiast "koszyczków" były regularne, czerwone prostokąty. Jak myślicie czy był wykorzystywany w łazience? Nie. Szybko podkradłam go mamie i stał się domkiem dla lalek. Trzy poziomowym! Cóż, na prawdziwy nie było $,a moja kreatywność rozwijała się:) I właśnie wspomnienie tego mebla stało się inspiracją dla mojego pomysłu:)

Idąc do brzegu.. Co tym razem poddałam metamorfozie? Tadam:


Od razu zaznaczę, że będzie sporo zdjęć, bo i pracy było dużo, a także próbuję zrobić ładne zdjęcia, co pozostawię Waszej subiektywnej ocenie, z prośbą jednak o nieobrzucenie mnie błotem bo mam twardy tyłek, ale te moje artystyczne wnętrzności są kruche;)

Co było potrzebne do refreszingu szuflady:
  • farba, taśmy malarskie
  • klej magiczny, pistolet na gorący klej
  • druciki, tasiemki, koraliki, kartony
  • spora doza cierpliwości, wyobraźni i duży kosz na nieudane próby:)
Krok 1. 
Malowanie szuflady. Wybrałam biel- dla dna oraz boków zewnętrznych, oraz jagodowy- dla boków wewnętrznych, dlaczego? Zaraz będzie jasne:)


Krok 2.
Napisałam, że inspiracją dla tego projektu był domek dla lalek z  plastikowych szuflad "vintydż" regałów. Czas więc wykonać mebelki:


Zapewne domyślacie, że powstaje wózeczek oraz zegar, powstał także ciężarek oraz centymetr.




Centymetr pomyliłam i później wykonałam nowy. Zegar od początku chciałam aby był wiszący. Wykorzystałam do niego rolkę po taśmie washi, zresztą został nią udekorowany. Wbiłam w niego hak oraz łańcuch, które wcześniej pomalowałam farbą. Każdy drobiazg to długie chwile zabawy. Zależało mi aby nie powstała, jak się już domyślacie, kolejna,nudna pamiątka narodzin/metryczka w 2D. Chciałam stworzyć trójwymiarowe gadżety, stosując recykling/upcykling,scrapbooking i element mebla (szuflada), więc refreszing pełną gębą.



Krok 3.
Meblowanie i napisy. Moja najmłodsza chrześnica ma na imię Jagódka. Postanowiłam wykonać literki z koralików/sznurka/druciku/brokatu z pomocą kleju magicznego. Po naszkicowaniu ołówkiem, odmalowałam kontury klejem i nakleiłam wybrane materiały.



Prawie bym zapomniała. Szuflada ma swoje wymiary i aż się prosiła półeczka. Wykorzystałam kawałek odmierzonej tektury obklejonej taśmą izolacyjną, srebrną. Następnie półkę przykleiłam klejem na gorąco.





Krok 4.
Dalej szufladce czegoś jeszcze brakowało. Więcej upiększania. Obok imienia powstała więc dekoracja z malutkich motylków:


Oraz mini tiulowe pompony, które wymagały sporo gimnastyki, ale efekt wynagrodził nieudane próby:


Pomponik po prawo jaki wyszedł, każdy widzi:)

Ten, przyznajcie, wygląda już lepiej. Powstał jeszcze jeden,jeszcze mniejszy! Dziubdziania było fest:)


Bok szuflady, także był nijaki. Udekorowałam go taśmą washi. I mimo pomponików i motylków, dalej czegoś brakowało. Misia! Ulubiony miś mojej chrześnicy to Fabler Bjorn z Ikea:


W oryginale jednak zdecydowanie za duży do projektu szufladki. Zaczęłam więc szukać w internecie i kogo znalazłam? Prawdziwą czarodziejkę! Gosia wykonała mi z filcu wersję mini misia z IKEA. Dodam iż cena takiego cuda to ok. 25zł.


Misio na żywo rozczula do cna. Ruszają mu się rączki i nóżki, wygląda sto razy lepiej niż oryginał i w tym rozmiarze idealnie wpasował się do szufladkowego domku. Odsyłam Was do Gosi:

www. minifilcus.blogspot.com

Szufladka Jagody powoli zyskała wszelkie wymagane wyposażenie. Jeszcze tylko odcisk stópki oraz dłoni i mogę Wam pokazać szufladkową metryczkę w całej okazałości:




Po lewej stronie półki doszedł napis Mama z motylkiem.



Po prawej stronie Tata z serduszkiem. Piętro niżej centymetr.


Dekoracja boku szuflady, pozwoli dodać jej uroku po powieszeniu na ścianie, lub postawieniu.


Reasumując mamy Jagodową szufladę z imieniem, datą, wózeczkiem, dekoracją z motylków, cudnym misiem, ciężarkiem z wagą dziecka, wiszącym zegarem, centymetrem, półką, pomponami, odciskiem nóżki i rączki. Aha "ramka" na zdjęcie pozwala swobodnie wyjmować zdjęcia i wkładać inne, zgodnie z nastrojem,pomysłem, upodobaniem;)



Podoba Wam się?

Jeśli tak to cudnie, bo poczyniłam jeszcze jedną dla drugiej chrześnicy;) Mam nadzieję, że macie siłę? Będzie zupełnie inna. Równie piękna!
Krok 1.
Malowanie.


Druga szufladka została stworzona dla Sonii. Skończyła trzy i pół roku. Jest obywatelką świata. Jej mama pochodzi z Rosji, Tata z Niemiec, a część rodziny z Polski. Chciałam dać wyraz tego tworząc jej metryczkę. Wybrałam kolor mięty, w postaci farby tablicowej na dno szuflady.



Reszta szuflady została pomalowana na biało. 


Krok 2.
Stworzenie dekoracji. 
Misio:

Łóżeczko:

Zegarek:

Krok 3.
Dekorowanie środka szuflady, półka.



Tak powstała ramka na zdjęcia, jak w poprzedniej szufladzie, umożliwia wymianę zdjęć. Udekorowana pomalowanymi pistacjami:)


Stworzyłam też dekoracyjną girlandę.



Szufladka zaczęła nabierać wyrazu. 


Jeszcze samochodzik z korka i pinezek (przyklejonych na amen).

I w całości szufladka dla małej Sonii prezentuje się:


 Tym razem waga została narysowana kredą (podkład to farba tablicowa) i uzupełniona rysunkiem miary.



Na "parterze" ramka do zdjęcia przystrojona jest girlandą. Kredą namalowałam ziemię, jako, że mała Sonia to obywatelka świata i córka podróżniczki;)



Bok szuflady udekorowałam czarno białym paskiem.

Podsumowując Sonii szufladka zawiera: misia, samochodzik, zegarek ze szpilek, malowaną wagę, łóżeczko z kołderką i poduszką oraz karuzelą, narysowanym centymetrem.

Jestem prze-ciekawa Waszych opinii? Wśród moich znajomych mam już kilka nad wyraz ciepłych słów uznania i pierwsze zamówienia. Otóż, jestem w posiadaniu kilku szuflad i jeśli komuś przypadły do gustu, zapraszam do mailowania: refreszing@gmail.com ;) Możecie podarować zupełnie niespotykany i niepowtarzalny upominek. Tutaj możecie zobaczyć realizację metryczki dla Chłopca.

pierwsze zdjęcie,
autor: kaboompics.com
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze