17.03.2015

Malowanie tacki i lampki z IKEA. Sprayowanie koronki


Dziś będzie opowieść z nieco innej bajki. Głównie z uwagi odwiedzin u przyjaciółki, której styl i mieszkanie, są właśnie trochę jak z bajki. 
Ja nazwałabym tą bajkę "biały miś", a większość z Was interpretuje ten styl jako shabby chic ;) Nie zobaczycie, co prawda, całego mieszkania, a jedynie fragment jej alkowy i stoliczka w salonie. Jeśli narobi Wam to przysłowiowego smaka, wproszę się raz jeszcze z aparatem i pokażę zdjęcia przed i po remoncie, dwupokojowego mieszkania, w którym przyjaciółka stworzyła swój kawałek Prowansji, z elementami glamour :)
Przejdźmy jednak do meritum dzisiejszego wpisu. Lampki. Asia długo szukała tych idealnie pasujących do sypialni. Problem polegał na tym iż lampka była albo w odpowiednim stylu- ale z nie praktycznym, stosownym do czytania oświetleniem lub odwrotnie. Pojawił się więc sprytny pomysł zakupu lampki z ramieniem i opcją ruszania kloszem, a następnie udekorowania jej w sposób odpowiadający wystrojowi sypialni. Udałyśmy się około południa do Castoramy na zakupy.

Do refreszingu lampek użyto:
  • dwie, białe lampki z ruchomym ramieniem (ok.50zł/sztuka)
  • farba w spray'u niebieska (ok. 15zł/puszka)
  • taśmy malarskie (ok. 6zł)
  • koronki z pasmanterii (ok.20zł)


Tak wyglądała lampka w oryginale. Dość industrialna , nowoczesna. Asi zależało aby zadać jej troszkę bardziej francuskiego szyku i sielskiego look'u. Do tego celu miałyśmy użyć koronki przyklejonej na kloszu i zaspreyowanej. Nic prostszego?
Nie do końca. Pierwsza, wybrana koronka miała bardzo "rzadkie" oczka i dodatkowo nie była w postaci paska, tylko jakby kołnierzyka- falbankowata. Po kilku próbach zamocowania jej taśmą do klosza lampki, kilkunastu soczystych kuR!@ i ja pi$%&ę doszłyśmy do wniosku, że coś z tą koronką jest nie tak. Wybrałyśmy się więc na spacer do pasmanterii. Na miejscu, rzecz jasna, wołały do mnie nie tylko koronki, z reklamówką tasiemek i innych bibelotów, wróciłyśmy do skończenia lampek. Cóż, prawda była taka, że nawet ich nie zaczęłyśmy, a dobiegała 18:00. Pierwszy plan spray'owania ich na dworze- celem uniknięcia brudzenia w mieszkaniu spalił na panewce. Nic to, dwa pomysłowe Dobromirki zrobiły pracownię w przedpokoju, który czekał na montaż szafy. Tu zaznaczę iż był to idiotyczny pomysł. Mimo sporej przestrzeni, farba w spray'u ma taki odrzut, że przyjaciółce po całej zabawie zajęło około półtorej godziny doczyszczanie fug i płytek. Kiedy już zauważyłyśmy swoją głupotę, rozłożyłyśmy gazety:
Krok 1.
Ramię lampki obłożyłyśmy reklamówką i szczelnie zakleiłyśmy. Zaś do klosza przymocowałyśmy koronkę. To też długa historia, bo co do zasady powinna być to koronka elastyczna, aby nie zsuwała się non-stop. Po wybraniu koronki z materiału, nie dało się nią obłożyć klosza dookoła, tylko wykonać dekorację na skos, koronkę przykleiłyśmy w środku taśmą klejącą.


Krok 2.
Spray'owanie. Niestety nie ma złotej zasady. Bardzo się bałyśmy iż koronka, choć podklejona w środku klosza, przesunie się. Pierwszą lampkę psikałyśmy metodycznie. Z około 30 cm, powoli. Po 30 minutach następna warstwa. Ale ta już kładziona bardziej jak lakier do włosów- czyli dookoła, dookoła żeby równo pokryło:)
Ja efekty zobaczyłam dopiero następnego dnia, bo Asia zdecydowała, iż farba będzie schła całą noc. I słusznie, odkleić 15 minut za wcześnie żeby zobaczyć nieudany wzór to byłby dramat.
A jak wyszło? Tadam;
Tutaj kolor przekłamuje nieco zmrok za oknem, poniżej zdjęcie oddające kolor jota w jotę:


A tak prezentują się obydwie lampki, już ustawione w sypialni:



U przyjaciółki obudził się hand-made'owy instynkt i do lampek doszła jeszcze szybka metamorfoza tacy z IKEA. Kupiła białą, która kompletnie ginęła na równie białym stoliku. Prostym trickiem i szybkim spray'owaniem, z zamierzenia dość niedokładnym, cieniowanym-ombre, zmieniła się nie do poznania:






Środek zabezpieczyłam taśmą malarską i kartką, a Asia nierównomiernie pomalowała koronkę.





Jestem bardzo ciekawa jak Wam się podoba taki prosty i szybki refreszing? :)


« Nowszy post Starszy post »

Komentarze