27.01.2015

Mieszkanie Piotra: szalone meble w spokojnym wnętrzu


Moi Mili obiecałam w Nowym Roku kilka niespodzianek  lub szumniej mówiąc „projektów”. 


Tematyka bloga jest meblarsko wnętrzarska, wpasowuję w nią drobne  tutoriale typu DIY – zrób to sam, a także inspiracje. Głowę mam jednak pełną pomysłów i postanowiłam kolejny z nich wdrożyć w życie. Projekty Waszych wnętrz, znajdziecie w dziale Wnętrza- Wasze wnętrza:) Zaś Wasze prace związane z odświeżaniem, czy stylizacją mebli, w dziale Meble - Wasze projekty.
Tak, tak chcę aby wykonane przez Was refreszingi również ujrzały światło dzienne. Aby te mniejsze lub większe prace stały się gwiazdami „Internetów” i dumnie paradowały pomiędzy moimi wpisami. Uważam ponadto iż doświadczenie każdego z Was przyczyni się do poszerzenia wiedzy i informacji, a o to właśnie w refreszingu chodzi- o naukę i zabawę. Przysyłajcie więc swoje prace- od remontu mieszkania, przez odmalowanie taboretu czy udekorowanie zwykłego kartonowego pudełka. Nie ma to znaczenia. Najciekawsze, najlepsze pracę będę publikować za Waszą zgodą. Podzielcie się swoim światem z innymi!

Nie pozostając gołosłowna i nie przedłużając, zapraszam Was na pierwszy wpis w nowo powstającym dziale „Wasze projekty”. Dziś remont mieszkania z dużym naciskiem na samodzielnie wykonane prace, a w tym odnawianie mebli przez właściciela. A mowa o 55 metrach kwadratowych Piotra z Warszawy, którego poznałam na jednej z grup wnętrzarskich.

Jego mieszkanie składa się z przedpokoju, salonu z aneksem kuchennym, sypialni oraz łazienki. To co urzekło mnie w jego projekcie, to mocny akcent kolorystyczny i designerski. Piotr nie bał się odważnych kolorystycznych zestawień, stosując jeden z opisywanych wcześniej  na blogu tricków- paleta barw, czy kształtów na gładkim tle (poczytacie tutaj). Do jasnych wnętrz mistrzowsko wplótł energetyczne barwy. Ale zacznijmy od początku..

„Wyjściem do całości był skórzany narożnik”, jak wyjaśnił Piotr.


Nie sposób nie zauważyć, że ten jaskrawy kolor limonki musiał nadać ton dla całego wnętrza. Ale autor na tym nie poprzestał. Do gładkiej podłogi i jasnych ścian wręcz prosiło się dodać więcej pikantnych akcentów. Na ścianie zawisł więc obraz, intensywnie pomarańczowy , a obok półka. Ma oryginalny kształt labiryntu, w którym błądzą książki. W tym kąciku uwagę przykuwa oczywiście stolik i taboret.


Ze stolikiem historia jest krótka, ponieważ został zakupiony w sklepie. Ale taboret to już z goła inna opowieść. Piotr jest z niego bardzo dumny i uważam, że  ma powód. Stanowi kapitalne przedłużenie koloru kanapy, na zupełnie innym kształcie mebla. Pierwotnie był to stolik pod TV. Właściciel nie posiada zdjęcia sprzed przeróbki, jednakże ja poszperałam w Internecie i tylko uruchomcie swoją wyobraźnię:

źródło: olx

Autor nabył stolik na portalu lokalnym za ok. 15zł. Przyciął jego nogi i boki do uzyskania pożądanego kształtu. Na górę- tzw. siedzisko położył przycięty na wymiar dziecięcy materac- ten zaś nabył za darmo z serwisu. Materiał to pepitka, stanowiąca motyw przewodni dla obicia taboretu i poduszek. To połączenie przypomina mi poniekąd mój gazetnik, o którym pisałam tutaj.  Koszt zakupu tkaniny obiciowej w markecie budowlanym to ok.50zł. Poza użyciem maszyny do szycia, oczywiście przy mocowaniu tkaniny użyto takera- zszywacza tapicerskiego.

Nie sądzicie chyba jednak, że to wszystko co Piotr zrefreszingował samodzielnie? Idźmy dalej.


Na pierwszym planie wysuwa się fotel (serwis olx, ok.150zł z przesyłką). Turbo oryginalny kształt, ponadczasowy design. Umarłam, ,jak zobaczyłam. Właściciel poddał szybkiej renowacji stolarkę fotela, tj. nóżki, podłokietniki, stelaż:


elementy drewniane po spray'owaniu

Piotr zasugerował świetny patent ma uzyskanie ultra gładkiej, prawie fabrycznej powierzchni- malowanie stolarki farbą w sprayu o której pisałam tutaj. Dodał też nowe guziki przy pikowaniu oparcia. Pewnie niektórzy zastanowią się czemu nie wymienił materiału? Cóż wszystko przed nim. W moim odczuciu już teraz fotel prezentuje się okazale i pięknie komponuje z resztą mebli.

Poza tym, zwróćcie uwagę na białe kino domowe. Sama mam w domu potężne kolumny, które kupione kilka lat temu w jasnej (sosnowej?) okleinie całkowicie przestały mi się podobać. Jaki jest patent na dowolną zmianę koloru kolumn? Jak powyżej- lakier w kolorze, w spray’u. Oczywiście należy zabezpieczyć wszystko poza okleiną, a następnie nakładać kilka cienkich warstw. To także wskazówka Piotra. Sam przyznał iż był zdumiony jednolitym efektem pokrycia. Kupuję od niego ten tip i zamierzam go wykorzystać w niedalekiej przyszłości;) Farby kosztują ok.20zł za puszkę. Akryle dostępne są w internecie już od 10zł. Jeśli chodzi o wydajność, właścicielowi mieszkania na dwie duże kolumny potrzebne były 2 puszki farby.

A jeśli zachodzicie w głowę, jak pomalować mebel w małym mieszkaniu, to przekazuję kolejny, rewelacyjny pomysł Piotra, a mianowicie wykonania „kabiny”. Folia ochronna na podłodze i ścianach przyklejona taśmą malarską. Tworzy nam bezpieczne miejsce do pracy. Używając farb w spray’u nie zapomnijcie o porządnej wentylacji pomieszczenia w trakcie i po pracy!

Zerknijcie poniżej na „szaloną” jadalnię. Stół i krzesła (Agata meble) wyglądają jak groszek i marchewka w nudnym daniu. Są tak soczyste, że aż powodują burczenie w brzuchu. Moim zdaniem są fantastyczne. Jako fanka kolorów we wnętrzach, jestem przekonana do tego tricku z dużymi,  jasnymi połaciami (ściana, zabudowa kuchni), jednolitą podłogą, uzupełnioną bez skrępowania kolorami w meblach.

Co do zasady mówi się iż tajemnic alkowy nie należy zdradzać. Chcąc jednak pokazać spójność stylu , prezentuje Wam zdjęcia z sypialni Piotra. Ponownie: stonowane kolory, podłoga, meble, a akcent to tapeta za wezgłowiem- odbijająca się w lustrze stwarza pozór obrazu oraz bardzo oryginalna pościel.



To już prawie koniec spaceru, więc kierujemy się do przedpokoju. Autor dalej zaskakuje łączeniem form- spójrzcie na ten biały, futurystyczny fotel eklektycznie zestawiony ze stolikiem i krzesłem retro.



 Te meble także zostały odnowione przez właściciela.



Podobnie jak w salonie, obrazy dopełniają całości. Intensywne kolory, pobudzają wszystkie zmysły. Już od wejścia wiemy, że to wnętrze zaskoczy formą i odcieniami.  Przy samych drzwiach znajduje się szafa w zabudowie. 


Przed remontem kolorystyka tego mebla nie odpowiadała właścicielowi. Śmiało wymienił fronty szafy na wzór paneli z podłogi. Tworzy to przedłużenie tej przestrzeni. Nie wprowadza nowego, niepotrzebnego deseniu czy barwy.

Oświetlenie: tutaj autor wykazał zdolnościami łowieckimi i upolował kilka znakomicie uzupełniających wnętrze okazów:  kolorowy żyrandol nad stołem ok.40zł, żyrandol w sypialni ok. 50zł, kinkiety nad lustrem, oryginalne z lat 50-tych, ok. 60zł. Lustro Piotr także poddał renowacji.

Nie sposób opisać wszystkich prac wykonanych samodzielnie przez Piotra, ażeby wymienić najważniejsze: malowanie, ułożenie podłogi, wymiana parapetów, przeróbki oświetlenia. Jestem zachwycona efektem jaki właścicielowi udało się uzyskać bez wydawania tysięcy złotych na „designerskie” meble. Z pewnością rozpiera go duma z uwagi na fakt, jak wiele prac wykonał samodzielnie. Moimi ulubionymi elementami z jego mieszkania są:
  • taboret w pepitkę 
  • częściowo zrefreszingowany fotel w salonie 
  • białe, futurystyczne siedzisko w przedpokoju 

Jak podoba Wam się to mieszkanie? Która z przeróbek przypadła Wam najbardziej do gustu? A przede wszystkim, czy zechcecie pokazać swoje wnętrza? Lub mniejsze projekty? Tak, jak pisałam czekam na Wasze refreszingi. Może to być pudełko, wykorzystanie opakowania po paście do zębów. Wszystko czym zapragniecie się podzielić. Nie myślcie, iż będą to wpisy bez konsekwencji, już myślę o konkursie z nagrodami pod koniec roku;) Tak więc odwagi i aparaty w dłoń, piszcie na refreszing@gmail.com

Spotykamy się w piątek, 30.01., o 20:00. Przygotowuję dla Was inspirujący wpis. O czym? Nie zdradzę :) Zapraszam Was serdecznie.


w poście wykorzystano zdjęcia:
pierwsze, Ryan McGuire
pozostałe, Piotr C.
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze