06.01.2015

DIY stare krzesła w kwiecistym wydaniu







Zastrzelcie mnie, ale za boga nie potrafię sobie przypomnieć skąd przyjechały te krzesła.Z pewnością jednak nie nadawały się do użytku. Co oczywiście nie znaczy, że ich los był przesądzony. Co to, to nie! Nawet gdyby były w gorszym stanie, za ich kształt, nie pozwoliłabym im zrobić krzywdy. W szczególności, że ten model nie jest aż tak często spotykany. Pełne, wygodne oparcie. Nogi w kształcie cyrkla. Długo by wymieniać, co mnie w nich urzeka, ale wszystko sprowadza się do nieopisanej chęci oddania im drugiego życia!





Dokładnie dwie sztuki. Stan do refreszingu. Bardzo podoba mi się ich stelaż i kształt siedziska. Nie jest do końca kwadratowy. Obłe zakończenia są w bardzo moim stylu;) Krzesła te traktowałam z początku na sprzedaż. Nie wiedzieć czemu nadal ich nie wystawiłam.. Odnowienie tych krzeseł wymagało:

Do refreszingu foteli potrzebowałam:
  • szlifierka (od 100zł)
  • pistolet tapicerski (od 20zł)
  • śrubokręt/ wkrętarka
  • maszyna do szycia i pomoc specjalisty

Do renowacji drewna potrzebowałam:
  • papier ścierny (ok.5 zł)
  • bejca do drewna (buk, 0,20l ok. 10zł)
  • wosk (0,5l ok. 30zł)

Do renowacji siedziska potrzebowałam:


  • pianki tapicerskiej grubość 3cm - kawałek 200x120 (ok. 50zł)
  • materiał obiciowy 2mb- tkanina odporna na plamy i wchłanianie wody- (ok. 150zł) 

Podobnie jak fotele (Czesio , Zdziśki , Radzimirki , i oczywiście krzesła Franka) pierwszym krokiem jest rozkręcenie mebla. Po oddzieleniu siedziska od drewnianego stelaża należy solidnie oczyścić drewno. W kilku krokach: 
1. Drewno


Po bejcowaniu można oczywiście położyć lakier. Korzystając jednak wówczas z garażu wujka stolarza i maszynki, postanowiłam położyć wosk. Jest to połączenie lakieru i nabłyszczacza. Pięknie impregnuje drewno. Zachowując wyciągnięte bejcą słoje, strukturę drewna a jednocześnie pozwala uzyskać niesamowitą gładkość.

2. Siedzisko

Do profesjonalnego tapicerowania jest mi bardzo daleko. Marzę o kursie- miał to być zresztą noworoczny prezent, ale niestety stan zdrowia wydłuży w czasie realizację tego pragnienia. Szczęśliwie w tamtym czasie, miałam dostęp do wspomnianego wcześniej przyjaciela wujka stolarza- tapicera. Chętnie pomagał mi w szczególności w szyciu na wymiar "kubraczka". Proste czynności - jak dołożenie pasów pod siedzisko, czy przyklejenie nowej gąbki do dykty- to rzeczy, które laik wykona samodzielnie. Wybrałam, jak wcześniej, tkaninę obiciową wysokiej jakości. Wodo i plamo odporną lub przynajmniej oporną;) 

Krzesła Andrzeja są bardzo wygodne- gruba pianka na siedzisku i oparciu. Tkanina jest świetnie obszyta - nie naciągana, nie szyta na zakładkę. A w sesji możecie podejrzeć jeden z kolejnych nabytków czekających na swój refreszing czyli lampę z PRL z gazetnikiem. Cudna prawda? I mój ukochany gramofon:)




Obszycia na brzegach.

Spód krzeseł.



Ukochany gramofon.




I lampa, która prawdopodobnie przejdzie kiedyś swój refreszing.







Jak się Wam podobają? 




autor pierwszego zdjęcia:

Ryan Tauss
« Nowszy post Starszy post »

Komentarze