21.10.2014

Gazetnik PRL w nowej odsłonie



Ryszard brzmi aż nadto patetycznie jak na tego biednego jegomościa. Drewno-dykta w politurze odebrała mu cały urok, do tego stopnia, że nie zrobiłam mu nawet dobrych zdjęć:) Gazetnik był kolejnym "bezcennym" meblem. Wygrzebany kilka lat temu na aukcji pt. "oddam za darmo". Przyjechał z innymi perełkami, które w swoim czasie opowiedzą tu własną historię. Wybór kolorystyki dla Ryśka odbił się potem echem na jego kolegach. To będzie jednak inny rozdział:) Podobnie jak fotel Czesio z wcześniejszego posta, Ryśkowa metamorfoza nie doczekała się fotorelacji.




Nic straconego jednak, bo każdy refreszing pamiętam wyrwana nawet w środku nocy, gotowa do recytacji konkretnej historii. Jako fanka kolorów intensywnych- czasem aż nadto- i dość ostrych połączeń, poszłam w stronę pomarańczy
i szachownicy. 

Do renowacji gazetnika potrzebowałam:
  • farbę akrylową do drewna pomarańczowa ( 0,5l ok.20zł)
  • folię do naklejenia na blat (rolka 25zł)
  • pędzel malarski i kuweta  (ok. 15zł)
  • zmywacz farb i lakierów (0,5l ok 30zł)
  • pędzel do zmywacza (ok 10zł), pędzel do wykończeń (ok. 10zł)
  • papier ścierny do szlifierki (ok. 10zł)


Krok 1. 
(Rozkręcenie mebla) Ściąganie. Wbrew opiniom przeklinającym zdejmowanie politury/lub i warstw lakieru/farby, po którymś kolejnym razie można to polubić:) Nakładamy, czekamy ok.15 minut, bierzemy szpachelkę i skrobiemy. Gazetnik (poza blatem) to cienkie drewniane dykty, który szybko poddały się działaniu zmywacza. Podkreślę jednak, że był to pierwszy mebel, który odnawiałam z pomocą zmywacza i nie wyszło tak idealnie. Zdjęłam warstwę nierówno i nie przeszlifowałam powierzchni..



Krok 2.
 
Malowanie. Zmywacz poradził sobie na tyle iż właściwie pozostało pomalowanie gazetnika. Wyjątkowo wybrałam farbę z połyskiem- ze względu na rozwiązanie na blat, również z połyskiem. Farbę nakładałam nie wałkiem a pędzlem- ze względu na nietypową budowę gazetnika. Dwie warstwy pokryły go idealnie.



Krok 3.

Naklejanie. Blat gazetnika to kawałek płyty paździerzowej. Po oczyszczeniu suchą szmatką i przeszlifowaniu powierzchni- aby nowa naklejka idealnie się przytwierdziła- możemy przystąpić do naklejania. Oczywiście ówcześnie odmierzamy dokładnie. Naklejki przyklejamy powoli, gąbką lub kawałkiem tektury wyrównując już naklejoną część- eliminacja bąbelków, nierówności. Zaletą tego rozwiązania jest niska cena i czas. Minusem trwałość- po kilku latach na naklejce mogą pojawić się rysy.



To był mój pierwszy mebel do odnowienia  i popełniłam przy nim mnóstwo błędów:)

Jak widać, powierzchnia pod blatem nie jest idealna. Wybaczam to jednak sobie, bo dzięki temu już zawsze po użyciu zmywacza pamiętałam o szlifowaniu powierzchni. Nauka nie poszła w las. Pewnie dziś odnowiłabym go inaczej,a z drugiej strony darzę go takim sentymentem iż nie mam serca go zmienić:)

Jest gazetnikiem, stolikiem kawowym i komputerowym włącznie.



 Ciągle używany i ukochany.


Byłoby niegrzecznie nie wskazać premiery następnego postu. 24.10.br, piątek wieczór. Tym razem coś spoza obszaru mebli ale jak najbardziej wnętrza. Przyjemne, proste, pomysłowe.


                                                                                             
w poście wykorzystano zdjęcie:
autor: kennymatic

« Nowszy post Starszy post »

Komentarze