14.10.2014

DIY - jak odnowić stary fotel z czasów PRL ?



Designerska tkanina + PRL= sukces.

Fotel ten, jak wiele innych mebli, wyciągnęłam ze śmietnika. W sumie to stał obok niego. Zobaczyłam go wracając od Babci z obiadku i natychmiast zapakowałam na tylne siedzenie samochodu. Z racji miejsca "pochodzenia" fotel musiał przejść kompletne odświeżenie. Wymagało to więc pomocy specjalisty-tapicera. Podobnie jak wielu niuansów możemy się dowiedzieć w internecie, ja lubię czerpać u "źródła". Nauki dotyczące drewnianych elementów dawał mi mój wujek-stolarz, zaś tapicerskich lekcji udzielał mi jego zaprzyjaźniony kolega. Na potrzebę tego projektu przez tapicera zostało uszyte nowe obicie. Czesio niestety jest jednym
z mebli, których proces renowacji nie został udokumentowany. (Ponad sześć lat temu do głowy mi nie przyszło, że będę pisała bloga:) Będzie szczegółowo-opisowo o pracy z drewnem i wyborze materiałów do renowacji siedziska/obicia (samo obijanie przy następnym [DIY] innego mebelka).



Oczywiście będzie potrzeba kilku narzędzi, tj.:


  • szlifierka (od 100zł)
  • pistolet tapicerski (od 20zł)
  • śrubokręt/ wkrętarka
  • maszyna do szycia i pomoc specjalisty:) (bezcenna!)

Do renowacji drewna potrzebowałam:
  • papier ścierny (ok.5 zł)
  • bejca do drewna (ja wybrałam orzechową, 0,20l ok. 10zł)
  • lakier matowy do drewna (0,5l ok. 20zł)
Do renowacji siedziska potrzebowałam:
  • pianki tapicerskiej grubość 4cm - kawałek 200x120 (ok. 50zł)
  • materiał obiciowy 4mb- tkanina odporna na plamy- (ok. 250zł) 

Krok 1. To oczywiście rozmontowanie fotela- dokładnie tj. przy krzesłach odseparowanie części drewnianej od siedziska. Odnowienie części drewnianej: Oczywiście zabawę zaczynamy od zeszlifowania starej warstwy bejcy i lakieru- szczęśliwie tu nie miałam do czynienia z politurą. Więc nie trzeba było używać ani zmywacza farb/lakierów, ani opalarki. Po dotarciu do warstwy "surowego drewna" należy je dokładnie oczyścić z pyłu, najlepiej przetrzeć delikatnie wilgotną szmatką.





Krok 2. Bejcowanie. Wybór koloru bejcy to bardzo indywidualna sprawa, znaczenie powinno mieć planowane obicie krzesła (kolory), ale również gdzie mebel będzie stał- odcień paneli/podłogi, towarzystwo innych mebli i ich kolor (stolarki). Bardzo ważne przy bejcowaniu jest równomierne położenie- bejca w suche drewno wchłania się szybko i jeśli będziemy mazali pędzlem po drewnie, w jednym miejscu wchłonie się jej więcej (da to ciemniejszy efekt) a w innym mniej. Kłaść ją należy pędzlem, długimi ruchami. Po wyschnięciu pierwszej warstwy- sprawdzić jest najlepiej dotykając mebla, nie mniej niż godzina/dwie- nakładamy drugą. Chyba, że pierwsza warstwa pozwoliła nam uzyskać pożądany efekt. 



Krok 3. Lakierowanie. Co prawda są
i gotowe "lakierobejce" (czyli za jednym razem kładziemy bejce -kolor- oraz utwardzamy ją -jednym preparatem). Ja jestem jednak zwolenniczką rozdzielenia tych czynności. Schnięcie (wchłanianie się ) bejcy w drewno daje pewną trwałość. Poza tym lakier położony po wyschnięciu warstw/y bejcy daje mniejsze ryzyko powstania mikropęknięć w drewnie. Ja co do zasady wybieram lakier matowy- wydaje mi się, że czasy "na wysoki połysk" są już dziś passé:)




Krok 4. Tapicerowanie: po zdjęciu starego obicia należy sprawdzić stan gąbki- siedziska. W 90% przypadków nadaje się do wyrzucenia, a że Czesio pod śmietnikiem mieszkał, to tym bardziej. Ważne aby dykta lub/i pasy (w zależności od fotela)na których leżała gąbka, były sprawne. Przy pasach, warto czasem dołożyć dodatkowych dla wzmocnienia (ok 0,50zł - 1 mb). Gąbkę/piankę tapicerską najlepiej przybić zszywaczem/pistoletem tapicerskim do dykty. Zapas odcinamy nożykiem do tapet. Następnie zakładamy materiał- w tym wypadku uszyty przez tapicera, wyglądał jak "pokrowiec". Wykonany na wymiar- na wzór zdjętego z fotela obicia. Drugą opcją-szybszą- jest samodzielne obłożenie gąbki materiałem i zamocowanie jej zszywkami tapicerskimi. Wówczas możemy zszyć materiał (od wewnątrz/spodu) tylko na widocznych elementach/zagięciach.

Czesio miał stać się prezentem i chciałam zapewnić mu należytą oprawę- stąd wykorzystanie zawodowca w tym celu:) Ponadto wybrałam mu dobrą jakościową, włoską tkaninę, która nie wchłania wody, jest odporna na plamy i mam nadzieję, będzie przyjaciółce służył kolejne długie lata.
Efekt refreszingu Czesława:






Następny DIY już w piątek (17.10.br) standardowo o 20:00.
Ktoś mi kiedyś zarzucił:
-"Wiesz to odnawianie mebli to się może kiedyś znudzić"..
-"Chyba Ty!"- parsknęłam.
Ale aby nie wprowadzać monotonii, w piątek rzucę trochę światła na...
Dean'a Martina ;)






w poście wykorzystano zdjęcie,
autor: Keith Misner




                                                 






« Nowszy post Starszy post »

Komentarze